Niepokoi nie najlepsze zarządzenie tym kryzysem – powiedział Gliński. Dodał, że ściąganie piosenki z listy przebojów to „absurdalna sytuacja”. „Nie powinno być zdejmowania piosenek, bo ich treść nam się nie podoba” – powiedział. I dodał: „Piosenka jest nietrafiona, ale to prawo artysty do tego by błądził, czy wypowiadał się tak, jak uważa”.

Reklama

Pytany o ewentualne dymisje szefowej Polskiego Radia Agnieszki Kamińskiej i szefa Radiowej Trójki Tomasza Kowalczewskiego, wicepremier odpowiedział: Nie znam dobrze kulis całej tej sytuacji. Niepokoi mnie to, że doprowadzono do kryzysu wizerunkowego i że jest złe zarządzenie tym kryzysem.

Ta piosenka Kazika, Kazika znanego z kontrowersyjnych czy mocnych wypowiedzi, także społecznych, człowieka, którego bardzo wielu ludzi ceni, ja też mam do niego słabość, akurat ta piosenka jest w jakimś sensie niesprawiedliwa (…).

Wojna z artystami, jest, zdaniem Glińskiego niepotrzebna i niedobra, nie tylko podczas kampanii wyborczej, ale w ogóle "dla demokracji, dla wspólnoty społecznej". Przyznał też, że "stawia pytania o osoby za to odpowiedzialne". Gdy prowadzący rozmowę wprost wskazał na szefa Rady Mediów Narodowych, Krzysztofa Czabańskiego Gliński odpowiedział: Pozwoli pan, że nie będę publicznie mówił o wewnętrznych rozmowach, które się toczą odnośnie tej kwestii.

Wybory prezydenckie odbędą się jak najszybciej. Myślę, że w czerwcu będziemy mieli wybory” – mówił Piotr Gliński, potwierdzając, że najbardziej prawdopodobna data to 28 czerwca. Ktoś chciał wymienić kandydata. Ktoś chciał grać na afery, awantury i doprowadził do tego, że nie mogliśmy w konstytucyjnym, pierwszym terminie tego zrobić – stwierdził dodając "doprowadzimy do tego, żeby w czerwcu były wybory".

Gliński był też pytany o kwestie niepowołania dotychczas członków państwowej komisji ds. pedofilii. Być może ta sprawa nie była priorytetowa - stwierdził. Były bardzo ważne inne kwestie, które musieliśmy rozwiązywać - tłumaczył polityki PiS, wymieniając jako przyczynę potrzebę organizacji wyborów i walkę z epidemią koronawirusa. Przyznał też, że w przepisach są luki. Ustawa wymaga zmian, bo tam są dość duże restrykcje co do osób, które mają zasiadać w tej komisji. Być może zostało to zbyt szybko przeprowadzone, wymaga to poprawienia - mówił gość RMF FM.

Nasze stanowisko jest jasne: Polska potrzebuje mocnych mediów publicznych – powiedział Gliński, odnosząc się z kolei do pytania o finansowanie mediów. Teraz mamy zróżnicowaną scenę medialną – podkreślił Gliński, co prowadzący Robert Mazurek przyjął ze sceptycyzmem, zarzucając PiS skrajną propagandę w mediach publicznych. Każda władza niestety po 1989 roku wykorzystywała media publiczne, ponieważ jest to narzędzie, które jest istotne w demokracji, zwłaszcza gdy nie ma zrównoważonego rynku medialnego, a w Polsce takiego rynku zrównoważonego nie ma - powiedział wicepremier.

Zapytany wprost, czy PiS wykorzystuje media publiczne, Gliński odpowiedział: To jest zupełnie oczywiste. Największa propaganda polityczna, jak występuje w Polsce po 1989 roku jest związana z dużą gazetą codzienną i dużą stacją telewizyjną, która od 20 lat jest bardzo silnie zaangażowana w propagandę polityczną” – powiedział minister. Dopytywany przez prowadzącego, czy PiS również wykorzystuje media publiczne, odpowiedział: Tak. Trudno jest ukryć to, że media publiczne są w jakimś sensie związane z władzą polityczną i tak zawsze było. Więc nie bądźmy hipokrytami - dodał wicepremier.