Reklama

O PŁYCIE „ELEKTRO LUX TORPEDA” I KONCERTACH W OKOLITZY

Zaczęło się od tego, że po trzech KONCERTACH W OKOLITZY [na youtube], nie chciałem czwartego robić takiego, że „znowu siedzimy albo znowu stoimy i gramy”. Tylko chciałem zrobić jakiś wyjątkowy koncert, nazwałem to ELEKTRO LUX. Żeby zrobić nasze utwory w sposób elektroniczny, nawet zamówiłem chłopaków z jednej firmy, żeby były w studio lasery, światła, dym. Żeby zrobić z tego jakiś zupełnie inny obrazek i inną muzykę. Zaprosiłem BRK, z którym się znamy. W ogóle ta cała ekipa: Jarecki, Grubson, BRK to są moi przyjaciele od lat i jestem bardzo zafascynowany tym, co robią. No i zaprosiłem BRK, przyjechał do nas do studia i zaczęliśmy robić numer po numerze, numer po numerze. Nasz perkusista, Krzyżyk, grał coś, wrzucaliśmy to BRK, a on to zwalniał albo przyspieszał. Albo dogrywał swoje sample. No kurczę, fajne rzeczy wychodziły! I po trzech dniach takiej zabawy i tworzenia na nowo tych utworów, byliśmy tak po prostu powaleni tym, że tak fajnie to wyszło, że z Hansem, ostatniego dnia już przed nagraniami tego czwartego KONCERTU W OKOLIZTY, wyszliśmy na zewnątrz, godzina 23 i ja mówię: „wiesz co, Hansik, szkoda mi tego materiału tak na koncert, jak jutro przyjedzie ekipa telewizyjna, to odwołajmy te lasery, dymy i zróbmy normalny koncert”. Który zresztą świetnie wyszedł, polecam. […] A ten materiał, stwierdziliśmy, że to świetna okazja, żeby z okazji 10-tej rocznicy wydania pierwszej płyty i właściwie powstania LUXTORPEDY, to właśnie, żeby wydać to jako płytę.

O MUZYCZNYCH INSPIRACJACH I POŻEGNANIU DAFT PUNK

Wiesz, ja inspiruje się wieloma zespołami. Rocka, metalu najmniej słucham tak naprawdę. Chcemy na tej płycie [„ELEKTRO LUX TORPEDA”] różnym kapelom podziękować za inspiracje. Przede wszystkim Daft Punk, która w tym roku, jak wiesz, kilka dni temu, zawiesiła swoją działalność. Winyle Daft Punk są u mnie i bardzo to lubię. Duży wpływ ma też twórczość Stevie Wondera. Duży wpływ ma też Portishead. Tych wątków, które mnie inspirują jest dużo - cała produkcja Quincy Jonesa, to jest bardzo takie nie-metalowe. I jeżeli miałbym kiedykolwiek swoją płytę robić, to też chciałbym korzystać z nowych rzeczy, takich trapowych, tą muzyką z kolei zajmuje się mój syn Henryk. […] Bardzo mnie też inspiruje stare Cypress Hill, no zobaczymy.

O BYCIU „DZIADKIEM ROBERTEM”

Zanim zacząłem grać, założyłem rodzinę i miałem dzieci. Wychowałem siódemkę dzieci: najmłodsze ma teraz 15 lat, ale najstarsza córa już ma 31 lat. Więc u mnie dom był zawsze bardzo rodzinny i ja się bardziej czułem jako: mąż, ojciec, a teraz jako dziadek niż jako muzyk. Jako muzyk, to ja miałem atrakcyjne weekendy, gdzie mogłem się od takiej rzeczywistości domowej oderwać. Ale na co dzień, no to: prace domowe, warsztat. […] Ja czuję się muzykiem, artystą tak zwanym, od święta. No, a od półtora roku, to już w ogóle bardzo od święta. […] Jak rodziła pierwszego wnuka Majka, najstarsza córka, to ja się tak denerwowałem… Przy każdym wnuku się mega denerwuje, nie wiem czemu. Takie dziadkowe odruchy to są. […] Ale fajne to jest. Jak śpiewa Kazik: „dobrze być dziadkiem”.

O BYCIU FANEM KOBIET

[Dzięki obecności ojca przy porodzie] przede wszystkim, rodzi się ogromna wdzięczność dla żony, dla kobiety. Bo podejrzewam, że gdyby to było po połowie, to populacja byłaby o połowę mniejsza. Bo mężczyźni, kurczę, chyba dezerterowaliby. Bo to jest jednak doświadczenie bardzo poważne i widziałem na własne oczy, jak kobieta najpierw przez 9 miesięcy oddaje siebie, swoje ciało, wszystko. I te niedogodności różne i trudy znosi. Potem w nagrodę ma poród, w nagrodę ma karmienia. […] Podziwiam, jestem fanem kobiet. I po prostu, gdyby nie kobiety, to ten świat już dawno by wyginął.