"" – tak Dave Grohl rozpoczyna luźny zbiór opowieści o swoim życiu, które wiodą od North Springfield w Wirginii, przez inne stany USA, Kanadę, kraje europejskie, Japonię, Australię, aż po Biały Dom, gdzie występował parokrotnie, m.in. w 2008 r. podczas gali Kennedy Center Honors. Jednak to nie coraz większa świadomość przemijania sprawiła, że zdecydował się podjąć literackie wyzwanie. Powód był bardziej prozaiczny – pandemia COVID-19 i konieczność przesunięcia trasy koncertowej Foo Fighters.
Zaczął od profilu na Instagramie "Dave’s True Stories", który miał zapewnić mu chwilowe zajęcie i wywołać uśmiech na twarzach fanów. W tym miejscu artysta opisywał "" momenty z przeszłości. Książka wydała mu się naturalnym następstwem tych działań, doświadczeniem podobnym do tworzenia muzyki. Sam nigdy nie był wielkim amatorem książek o rockmanach, więc początkowo nie miał pojęcia, jak się do tego zabrać. "" – wspomniał w rozmowie z "Chicago Tribune".
Perkusista Scream
Urodzony w 1969 r. Grohl odkrył punk rocka dzięki swojej kuzynce Tracey. Był wtedy nastolatkiem, który poczuł, że jego życie właśnie się rozpoczyna. Gry na perkusji i gitarze nauczył się w przeważającej mierze sam. Zaczął od ćwiczeń na poduszkach i pisania piosenek dla swojej pierwszej – nieodwzajemnionej – miłości. W wieku zaledwie 17 lat został perkusistą Scream, który był jednym z jego ulubionych punkowych zespołów. Muzyk odnotowuje w książce te i inne momenty, w których jego sen zaczął się spełniać. Pisze o życiu w trasie i przyjaźniach, jakie nawiązał. Sporo uwagi poświęca swojej obecnej formacji Foo Fighters oraz Nirvanie, z którą grał od 1990 aż do jej rozpadu w 1994 r., po śmierci lidera zespołu, Kurta Cobaina.
Nie ukrywa, że w miarę jak Cobain pogrążał się w uzależnieniu od heroiny, ich relacje się rozluźniły. Jednak wciąż podkreśla, że Kurt był jego "rodziną z wyboru" i że zawdzięcza mu coś unikalnego. Gdyby nie Cobain, być może nigdy nie zacząłby na poważnie pisać piosenek. "" – przyznał muzyk w 1997 r. w wywiadzie dla "Guitar World".
"The Storyteller..." rzuca subtelne światło na życie prywatne Dave’a, jego małżeństwo z Jordyn Blum oraz wyjątkową więź z córkami Violet Maye, Harper Willow i Ophelią. Rockman opisuje także relację ze swoją mamą Virginią, uzdolnioną wokalnie nauczycielką języka angielskiego, która wspierała go nawet wtedy, gdy postanowił rzucić szkołę i dołączyć do Scream. "" – napisał Grohl.
Autor przekonuje, że wciąż jest tym samym, pełnym pokory i wdzięczności muzykiem, co na początku swojej drogi. Otwarcie przyznaje, że wierzy w prawo przyciągania i to w nim upatruje części swojego sukcesu. Nie sposób znaleźć w jego książce opowieści o ciemnej stronie życia gwiazd rocka, sensacyjnych wyznań czy kontrowersji. Jest za to mnóstwo chłopięcego entuzjazmu, który w sobie pielęgnuje. "Na tak wiele rzeczy wciąż czekam. Pisanie książki było jedną z nich. Nigdy nie miałem czasu. W marcu, kiedy uderzyła pandemia, pomyślałem, że może teraz znajdę czas. Wiesz, mam dzisiaj dużo do zrobienia. Jak już się z tym uporam, pomyślę o jutrze. Kiedyś twierdziłem, że nie ma mowy, że będę biegał po scenie jako 60-letni mężczyzna, krzycząc każdego wieczoru w twarz wszystkim +Best of You+. I w pewnym sensie jest coraz bliżej, żeby tak się stało" – podsumował na łamach "Chicago Tribune".
Książka "The Storyteller. Opowieści o życiu i muzyce" Dave’a Grohla ukazała się nakładem wydawnictwa Marginesy.(