Dziennik Gazeta Prawana logo

Santigold już nie taka oryginalna. RECENZJA albumu "99 Cents"

9 marca 2016, 08:00
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Santigold
Santigold/Facebook
Osiem lat temu, kiedy ukazał się debiutancki album Santigold, zostałem wielkim fanem tej amerykańskiej wokalistki. Wtedy jeszcze nosiła pseudonim Santogold.

Na jej drugiej płycie "Master of My Make-Believe" (2012) zabrakło już trochę zadziorności i szaleństwa z debiutu. Po kolejnych czterech latach mamy trzeci krążek Santigold "99 Cents", jak dla mniej najmniej ciekawy. Wokalistka przyznaje, że po urodzeniu dziecka się zmieniła. Pisze powoli, zajmuje się poważnymi sprawami w tekstach (zgodnie z tytułem śpiewa tu m.in. o konsumpcjonizmie). W wywiadach zdradzała też, że chciała się jednak przy tej płycie po prostu dobrze bawić. Pomóc w tym mieli zaproszeni Dave Sitek, Rostam Batmanglij z Vampire Weekend czy ILoveMakonnen.

Santigold ma ciekawy głos, ogrom energii i potrafi mieszać gatunki, ale na tym albumie straciła trochę oryginalności. Jakby za bardzo poszła w stronę popu, wciąż trochę zakręconego, ale jednak mało wciągającego. Myślę, że ta płyta zdobędzie innych fanów niż jej debiut. Ale jej pierwszy album wciąż pozostaje najciekawszym z całego dorobku.

Santigold | 99 Cents | Warner Music

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj