Dziennik Gazeta Prawana logo

Primal Scream z damskim pierwiastkim. RECENZJA albumu "Chaosmosis"

18 marca 2016, 14:29
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Primal Scream
Primal Scream/Shutterstock
Primal Scream nie grają już psychodelicznego rocka. Dziś brną bliżej popowej alternatywy. Z powodzeniem.

– powiedział w niedawnym wywiadzie dla magazynu "Numéro" Bobby Gillespie, lider zespołu Primal Scream. Jednocześnie przyznał, że od zawsze solidne miejsce wśród jego fascynacji zajmował pop. Słuchając najnowszej, już 11. płyty Primal Scream, rzeczywiście można odnieść wrażenie, że pop w zespole Gillespiego rozsiadł się na dobre. Bobby doprawia go jednak swoim wariactwem, skręcającym też w kierunku innych gatunków.

Primal Scream istnieją już ponad 30 lat. Mają za sobą punkrockową walkę z systemem, ikoniczną psychodeliczno-rockową płytę "Screamadelica", szalony narkotykowy okres twórczości, sławę rozpętaną wykorzystaniem ich muzyki w "Trainspotting", nagrodę Mercury Prize i kilka kontrowersyjnych wydarzeń w CV (chociażby koncert w Glastonbury w 2005 roku). Do dzisiaj niewiele pozostało z punkowo-rave'owej rebelii Primal Scream, ani z ich podburzających część publiki i innych wykonawców kontrowersyjnych działań.

Teraz, trzy lata po bardzo dobrej płycie "More Light", na której mocno porzucili psychodeliczne tony, wydali "Chaosmosis". To zróżnicowany album ze świeżym brzmieniem, którego dodali mu w dużej mierze ciekawi goście. Są tu indiepopowa wokalistka i aktorka Sky Ferreira, Brytyjka Rachel Zeffira z duetu Cat's Eyes oraz panie z poprockowej formacji Haim. Ten damski młody pierwiastek dał "Chaosmosis" dużo dobrego, i to w różnych klimatach.

Przy Rachel Zeffirze Gillespie wyciszył się w sposób, w który rzadko mamy okazję go usłyszeć. Ich wspólny numer "Private Wars" to folkowy odprężający moment, w którym obok ich delikatnych głosów rządzą akustyczne gitary i smyczki. Wspólny kawałek Sky i Bobby'ego to już energetyczna bomba w poprockowym klimacie. Momentami ich "Where the Light Gets In" przywołuje dokonania New Order, do którego zresztą na "Chaosmosis" można znaleźć jeszcze bardziej widoczne mruganie okiem. Posłuchajcie chociażby "100% Or Nothing" albo "Autumn In Paradise". "(Feeling Like A) Demon Again" to już z kolei niemal synthpopowa zabawa na miarę lat 80.

Dochodzi do tego jeszcze zaskakujące "I Can't Change" z bardzo prostą melodią, wysokim wokalem Bobby'ego i, wydaje się, bardzo osobistym tekstem o miłości: – W dwóch piosenkach goszczą panie z Haim i zarówno "Trippin' On Your Love", jak i "100% Or Nothing" są mocnymi, energetycznymi punktami "Chaosmosis". Nawet te z pozoru brzmiące lekko i popowo numery mają tu w większości poważne teksty o zagubieniu relacji międzyludzkich i złych skutkach fundamentalizmu, kapitalizmu.

Primal Scream nie są już zespołem rockowym, jaki znaliśmy chociażby w latach 90. Dziś to pilnie obserwująca rzeczywistość machina korzystająca z dokonań ambitnych popowych artystów. Ich granie ma naleciałości muzyki sprzed lat, ale Primal Scream nie odcinają kuponów. Starają się dopasować do naszych czasów na swoich zasadach. Oby z tym materiałem przyjechali do Polski. Na żywo może zrobić większe wrażenie niż na krążku.

Primal Scream | Chaosmosis | First International/PIAS

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj