Dziennik Gazeta Prawana logo

Przechwytując zaklęcia. Ryba And The Witches "Spell" [RECENZJA]

8 czerwca 2017, 12:37
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ryba and The Witches
Ryba and The Witches/Media
Zawsze to, co gdzieś po środku, w Polsce jest nam uchwycić najtrudniej. I dlatego zespół Ryba And The Witches, obecny pomiędzy radiowym popem a alternatywą odnaleźć nam będzie trudno. Ale ich przechwycenie powinno dać satysfakcję.
10219057-okladka-plyty-spell.jpg
Okładka płyty "Spell"

To nie jest zespół nieznany, a jego muzycy mają doświadczenie (warto poszperać!) Pojawiał się w programach telewizyjnych i na takich muzycznych wydarzeniach jak Malta, czy radiowa Offsesja. W mediach trzeba do niego dotrzeć, bo muzyka prezentowana przez formację nie jest tym, co najczęściej jest odtwarzane. Szkoda, bo przebojów i radiowych melodii mamy na „” co najmniej kilka.

Problem z dotarciem mogą mieć ci, którzy potrzebują jasnych etykietek. Bo balansów pomiędzy popem i rockiem, pomiędzy gitarowymi harmonii i elektronicznymi brzmieniami jest tu więcej niż u kapel, które zazwyczaj słyszycie z radia. Trzon muzyki Ryba And The Witches oparty jest na trójkącie pomiędzy mocnym głosem, rytmem wybijanym przez perkusję oraz klimatycznymi brzmieniami elektroniki. Są zabawy w powtórzenia i zaśpiewy, a konstrukcje, które z początku wydają się proste, zaskoczyć potrafią i finałem i tym, co w środku.

W dwóch nagraniach na płycie pojawił się Organek, ale nie jest on prezentowany tak, by zdominować brzmienia formacji. I tak, jak w przypadku wszystkich nagrań zespołu bardziej grupa sprawdza się w spokojniejszych nagraniach (w tym przypadku „” działa na uszy mocniej niż tytułowe „”), w których emocje, ekspresja potrafią przytrzymać nas przy głośnikach dłużej.

Najlepiej dzieje się w rozbudowanych kompozycjach – mnie najbardziej urzeka „”, który z spokojnego balladowego klimatu wrzuca nas w dynamiczną zabawę rytmem i chórkami. Dobrze słucha się też „”, które jest zdecydowanie najlepszym z szybszych nagrań.

” nie jest propozycją dla tych, którzy wszystko lubią mieć podane na tacy. Ale bez wątpienia jest to album, do którego będziecie wracać. No chyba, że nie jesteście wrażliwi na muzykę wykonaną bez przymusu, bez konieczności wykonania kontraktu lub bez pędu na szkło lub jedynkę na olisie.

A po poznaniu dźwięków warto poszukać i popatrzeć – bo przekaz artystyczny wychodzi tu poza granie na żywo. Choć w tych – to już uwaga na marginesie – zespół jest zdecydowanie najlepszy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj