Inspiracją do stworzenia tego numeru stały się długie rozmowy ze znajomymi ze Śląska. Okazało się, że dla wszystkich obraz końcówki roku jest dokładnie taki sami – „śnieg z deszczem, listopad, różaniec i hymn, barbórka i grudzień, mikołaj w tivi, jasełka i sanki potem z Kevinem film”. Zestaw uniwersalnych skojarzeń, które jak się szybko okazało są uniwersalne również dla znajomych Skorupy z innych polskich miast.

Reklama

Jest jednak coś, o czym Skorupa nie wspomina w pierwszej zwrotce, a jest to wspólny mianownik spajający listopadowo-grudniowy obraz Polski. Imprezy suto zakrapiane alkoholem. Okazji do świętowania jest wiele, od barbórki, przez imieniny cioci, urodziny, aż do Świąt i Sylwestra. Dlaczego jest to najbardziej melancholijny i poruszający utwór Jakuba Skorupy spośród wszystkich zaprezentowanych dotychczas singli? Bo ukazany oczami dziecka, które nie ma wpływu na to, co je otacza. Jest jedynie obserwatorem wydarzeń i kolekcjonerem wspomnień. Nikogo jednak nie obchodzi to, że wszystkie te wydarzenia kształtują każde dziecko i sposób postrzegania przez nie świata.