Po pierwsze: The Hives

W czwartek, na głównej scenie około północy zameldują się Szwedzi z zespołu The Hives. To zespół, który przez prestiżowy brytyjski magazyn „Q” został umieszczony na pierwszym miejscu zespołów, które trzeba zobaczyć przed śmiercią. I sporo w tym racji – muzycy o wulkan energii, a poza tym – posiadają kapitalne poczucie humoru. Do legend przechodzi przerwanie koncertu i zagrożenie zerwania go jeśli tłum nie wykrzyczy z rzędu imienia i nazwiska gitarzysty. A ten nazywa się Vigilante Carlstroem.
Nikt, ale to nikt nie będzie stał, gdy zespół zaintonuje swój największy przebój. O właśnie ten.

Po drugie: Living Colour

Sami nie chcą określać co grają. Od heavy metalu po jazz, od funky po hip-hop. Młodemu pokoleniu może się to wydać dziwne, ale to zespół i kultowy i o ogromnych zasługach, nagradzany i wyróżniany. Na scenie w Kostrzyniu pojawią się bardzo późno, niemal na zakończenie festiwalu, około 1:10 w noc z soboty na niedzielę. I prym znów będą wieść Vernon Reid oraz Corey Glover. Usłyszeć na żywo „Cult of Personalisty” – bezcenne.

Po trzecie: Apocalyptica

Tak, tak – wiemy. To będzie… dwudziesty trzeci występ zespołu w Polsce i ciężko znaleźć fana muzyki, który ich jeszcze nie wiedział. Ale zapraszani do naszego kraju są tak często, bo wciąż są pożądani i wciąż dobrze grają. Zaczynali od coverowania Metalliki na wiolonczele, teraz dzięki tym samym instrumentom tworzą muzykę, którą wszyscy klasyfikują jako heavy metal. I bardzo mocno, w przyjemny sposób, przyspieszają krążenie krwi. I pamiętajcie – to nie domorośli samoukowi, ale szacowni absolwenci jeszcze bardziej szacownej Sibelius-Akatemia.

Po czwarte: Hey w życiowej formie

Zanim w czwartek pojawią się na scenie tak zachwalani The Hives, na scenie zamelduje się Hey. Zespół jest w życiowej formie,  nagrał doskonale przyjętą płytę „Błysk” i do koncertu na Przystanku Woodstock podejdzie – obstawiamy w ślepo – w sposób specjalny. Kaśka Nosowska jak zwykle będzie nieśmiała, gitarzyści jak zwykle będą szaleć – no wstyd tego przeoczyć.

Po piąte: przegląd młodszych i starszych

Ciężko obiektywnie ocenić, czy ważniejszy jest występ zespołu Farben Lehre świętującego swe 30lecie, czy pojawienie się formacji Hanza. Tu na scenach pojawiają się zarówno przyszłe gwiazdy, jak i zespoły-meteory, które zabłysną efektownie raz, by potem gdzieś zniknąć.