Zespołów, które odniosły komercyjny sukces w historii mieliśmy dużo. Ale wykonawców którzy połączyli to z gigantycznym wpływem na scenę muzyczną, kulturę i popkulturę było niewielu. Guns N’ Roses to formacja nie dość, że legendarna, to jeszcze należąca do grona takich, które doczekały się setki naśladowców, które zdominowały przekaz i obieg, i której – bez względu na to, jak ocenimy działania poszczególnych muzyków – zwyczajnie wstyd nie znać.

Zespół powstał w połowie lat osiemdziesiątych w Los Angeles, a jego trzon tworzyli W. Axl Rose, Slash, Izzy Stradlin, Duff McKagan oraz Steven Adler. W 1987 roku ukazała się ich pierwsza płyta „Appetite for Destruction”, określana później jednym z najbardziej bezczelnych debiutów w historii muzyki. "Welcome to the Jungle", "Paradise City" czy "Sweet Child O' Mine" to dziś klasyki, które znają nawet ci, którzy od gitarowego rocka stronią. Płyta do dziś jest najlepiej sprzedanym debiutem w historii muzyki, krążkiem, który przez recenzentów oceniany był jako taki, na którym nie ma ani jednego niepotrzebnego dźwięku.

Guns N’ Roses byli na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych jako dream team. Wydane we wrześniu 1991 roku albumy „Use Your Illusion” (I i II) sprawiły, że zespół był traktowany jako gwiazda największa. Mówiło się o geniuszu kompozytorskim. Znów mieliśmy tu przeboje, które weszły do kanonu. "Don't Cry", "November Rain", "Civil War", "You Colud Be Mine" oraz covery: "Live and Let Die" oraz "Knockin' on Heaven's Door" śpiewali wszyscy.

Później jednak w zespole doszło do tarć, awantur, a nawet bijatyk. W 1996 roku zespół praktycznie nie istniał, choć ponoć miał nagranych kilka utworów na nową płytę. W. Axl Rose co chwila zapowiadał, że album się ukaże, ale zamiast tego dostawaliśmy nagrania, które trafiały na ścieżki dźwiękowe. Jedno z nich - „Sympathy for the Devil”, użyty w obrazie „Wywiad z wampirem” uważany jest do dziś za jeden z najlepszych coverów The Rolling Stones. Cóż z tego, skoro nowej płyty nie było. Nawet najbardziej wierni fani robili sobie żarty mówiąc, że jej tytuł - „Chinese Democracy” to dobra ilustracja dla albumu, który jak chińska demokracja istnieje tylko w teoriach i wyobrażeniach.

Album ukazał się, ale z oryginalnego składu zagrał na nim tylko W. Axl Rose. Pozostali muzycy otwarcie dworowali sobie z jakości płyty. Mimo to, nagranie tytułowe z płyty powinniśmy w Gdańsku usłyszeć. Zespół pojednał się. Ciężko jednoznacznie uznać, czy stało się tak ze względu na tęsknotę za graniem, czy tęsknotę za kasą.

Nawet jeśli drugi z powodów jest bardziej prawdziwy, to… co z tego. Koncerty z trasy „Not In This Lifetime” zbierają zaskakująco dobre recenzje. Bilety na gdański koncert są jeszcze dostępne. A ponieważ panowie mają wybuchowe charaktery i niejednokrotnie z dnia na dzień zmieniali zdanie co do tego, jak ma wyglądać reszta ich życia, być może to ostatni szansa by legendę, w tym składzie, zobaczyć na żywo.