Obdarzona pięknym głosem Adele poruszyła cały świat swoją bardzo osobistą płytą "21", która przez miesiące nie schodziła z pierwszych miejsc list sprzedaży. Jej prywatna historia nieszczęśliwej miłości, którą opisywała w swoich piosenkach pokonała w rankingach popularności wszelkie inne wydawnictwa roku 2011, a ballada "Someone Like You" stała hymnem złamanych serc.
Adele – mówi Piotr Metz.
– dodaje redaktor naczelny "Machiny". Jeszcze w zeszłym roku miejsce Adele zajmowała Lady Gaga. Jej oryginalny wizerunek sceniczny i lekko wpadająca w ucho muzyka przyniosły Gadze sukces w postaci nagród muzycznych i milionów sprzedanych płyt.
W tym roku gwiazda Lady GaGi nie świeci już tak intensywnie.
"Mam wrażenie, że Lady GaGa stanęła w miejscu. W tym, co robiła wcześniej osiągnęła już wszystko i teraz trochę oczekujemy od niej jakiejś kompletnej wolty i postawienia wszystkiego na głowie. Wydaje się, że na razie Gaga tego pomysłu na siebie nie ma" – komentuje Piotr Metz.
Zdaniem dziennikarza, piosenkarka być powinna spróbować swoich sił w nieco innym repertuarze.
Tonym Bennettem– puentuje Metz.
Nawet jeśli Lady GaGa przechodzi chwilowy kryzys twórczy, to z pewnością nie zamierza zejść ze sceny. Taką decyzję podjęli natomiast członkowie zespołu R.E.M. 22 września media na całym świecie informowały o tym, że legendarni już muzycy po 31 latach obecności na rynku, ogłosili koniec działalności.
– komentował wtedy Hirek Wrona.
– mówi Piotr Metz.
Na drugim biegunie muzycznych wydarzeń 2011 roku znajdują się dinozaury heavy metalu. Po 33 latach od ich ostatniego wspólnego nagrania, członkowie pierwotnego składu Black Sabbath poinformowali świat, że wracają na scenę.
Czy po tylu latach emerytowani rockmani mogą jeszcze odnieść sukces?
Podsumowując mijający rok 2011 nie można pominąć najtragiczniejszego dla niego momentu w muzyce. 23 lipca w swoim domu w Londynie zmarła jedna z największych gwiazd swojego pokolenia – Amy Winehouse. Choć widmo przedwczesnej śmierci wisiało nad zmagającą się z uzależnieniami genialną wokalistką i kompozytorką, jej nagłe odejście zszokowało opinię publiczną. Poza smutkiem po stracie wielkiej gwiazdy pojawiły się też głosy pretensji i wstydu, że nic nie zrobiono, by uniknąć tej straty.
Amy Winehouse– wspomina Piotr Metz..
Dziennikarz nawiązuje do ostatniego występu na żywo Amy w Belgradzie. Jak zauważa, żaden wrażliwy artysta, a takim bez wątpienia była Amy Winehouse, po powrocie po długiej przerwie nie czuje się dobrze z tym, że cały świat w internecie ogląda jak pijany spada ze sceny. Zdaniem Metza to było początkiem końca Amy Winehouse.
– podsumowuje Piotr Metz.