Sarah Brightman to ikona musicali i niepodważalnie najbardziej uwielbiany sopran świata. Nie ma do tej pory osoby, która odważyłaby się sięgnąć po jej koronę. Sukces artystka zawdzięcza nie tylko swojemu wyjątkowemu wokalowi i bajecznej oprawie koncertów, ale też świetnemu kontaktowi ze swoimi fanami. Brightman od lat jest najbardziej popularną postacią na scenie crossover i muzyki klasycznej, nic więc dziwnego, że jej fani mają do niej masę pytań. Teraz postanowiła zaspokoić ich ciekawość i... zaskoczyła.

Artystka wydaje się przejawiać mało spotykany dar - wyczuwa ludzką energię. Zapytana, na co zwraca uwagę w pierwszej kolejności, gdy poznaje kogoś nowego, odpowiedziała:

„Czuję ludzką energię i wydaje mi się, że udaje mi się poznać część tego, kim osoba naprawdę jest”.

Czyżby Sarah Brightman już od początku potrafiła rozgryźć swoich wrogów i poznać przyjaciół? Coś w tym pewnie jest, bo Angielka pozostaje wśród najbardziej znanych wykonawców na świecie, a sprzedaż jej albumów sięgnęła 30 milionów sztuk, za które otrzymała ponad 180 złotych i platynowych płyt w ponad 40 krajach. Artystka odniosła się także do inspiracji, jaką czerpie z przeczytanej książki. Którą pozycję wybrała diva musicalowych scen?

„Właśnie przeczytałam książkę o tytule „Memoirs of a Bengal Civilian” autora, który napisał ją wiele lat temu, a dotyczy połowy XIX wieku. Muszę przyznać, że ma bardzo duży wpływ na mnie i moją twórczość. W tamtych czasach wielu ludzi pracowało w Indiach i próbowało układać wszystko w zgodzie z brytyjskim rządem. Ta książka pokazuje jaki świat jest wielki i różnorodny. Ludzie musieli nauczyć się żyć w obcej kulturze, nauczyć się wielu języków, jakie występowały w Indiach. To było naprawdę inspirujące móc przyjrzeć się, jak radzą sobie z inną temperaturą, innymi ludźmi, innym jedzeniem, a także z chorobami. Mimo tego wszystkiego nadal trwają i starają się ze wszystkim poradzić, robiąc przy tym fantastyczne rzeczy i dalej wykonują powierzoną im pracę. Myślę, że jest tak też z moją pracą. Nawet jeśli coś mnie martwi i nie czerpię przyjemności, to muszę dokończyć to, co zaczęłam. To bardzo istotne, aby wszystko należycie zakańczać”.

Sarah wnikliwie opisała wpływ książki na swoją twórczość. Pokazuje to prawdziwy charakter artystki. Tytuł nie jest ani znany, ani oczywisty. Książka wydana została w 1961 roku i zdecydowanie prędzej sięgnie po nią koneser literatury, niż przypadkowy czytelnik. Pozycja jest niezwykle wartościowa, gdyż z pierwszej ręki opowiada o życiu na obczyźnie. Autor – John Beam przebywał w Bengalu przez 32 lata swojego życia i opisuje trud pracy i życia, które Sarah potrafiła przełożyć na obecne czasy, a także swój fach. Książka i nauka z niej płynąca może być inspiracją nie tylko dla fanów wokalistki.

Kolejne pytania do Sarah zeszły na temat muzyki. Wielbiciele jej talentu chcieli wiedzieć, w jakim mieście najbardziej lubi nagrywać i dlaczego właśnie tam.

„Nie nagrywam tam często, zasadniczo bardzo rzadko, ale uwielbiam to miejsce. To Miami, ponieważ plaża jest tuż za rogiem studia. Zawsze można na chwilę przerwać, iść posiedzieć na plaży i się wyciszyć. Sarah Brightman „od kuchni” to prawdziwa kobieta, która potrafi się przyznać, że poza pracą uwielbia też najzwyklejsze aktywności jak przebywanie na plaży.

Pytania z puli muzycznej zbiegły się ze wspomnieniami z minionych lat. Sarah Brightman żartobliwie podchodzi do swojej młodości sugerując, że została ona osadzona w „antycznych czasach”. Na pytanie, czy miała jakiś t-shirt zespołu z lat kiedy dorastała, a który dziś chciałaby zatrzymać, odpowiada:

„Cóż, to pokaże ile mam faktycznie lat... To zespół Emerson, Lake and Palmer i ich album „Brain Salad Surgery”. Dzisiaj ten t-shirt.... zdecydowanie byłby już antykiem, ale sądzę, że i tak wiele osób by go chciało.

Fanów Sarah Brightman interesuje niemalże wszystko.

Jaki jest Twój ulubiony kolor? Jaka jest najdziwniejsza rzecz jaką zjadłaś, podczas swoich podróży po świecie? Jaki był ostatni film, jaki oglądałaś? - pytali Sarah miłośnicy jej talentu.

Artystka bez wahania odpowiedziała, że jej ulubionym kolorem jest niebieski, najdziwniejszą rzeczą jaką zjadła był wąż w Chinach, a ostatnim filmem jaki oglądała, okazał się „Call Me By Your Name”.

Z kolei na pytanie o ulubiony utwór dyplomatycznie odpowiedziała, że nie ma takiego. Jednak gdyby miała wybrać jeden, którego słucha częściej niż innych, to byłby to „Wichita Lineman” Glena Campbella. Kolejne pytania i odpowiedzi pokazały drugie oblicze Sarah - rodzinnej, kochającej, wrażliwej osoby, która w życiu ceni takie podstawowe wartości, jak rodzina i dom. Na pytanie, jakie jest jej ulubione wspomnienie z dzieciństwa z rozmarzeniem i ze szczegółami opowiadała o śniadaniach w jej rodzinnym domu.

„Jedzenie cukierkowych płatków - łapek z pokruszonymi, suszonymi truskawkami z mlekiem i śmietaną. Jadałam to wczesnym rankiem latem”.

To właśnie jej rodzinny dom jest tym miejscem na świecie, w którym chciałaby się ponownie znaleźć.

„Byłam już wszędzie na świecie, gdzie chciałam. Teraz prawdopodobnie wybrałabym dom mojej matki, dom w którym teraz mieszka mój brat, tam gdzie są moje psy. Mój dom na południu Anglii” - wyznała szczerze.

Zadając pytania swemu idolowi, fani chcą lepiej go poznać, a przez to identyfikować z nim i lepiej poczuć muzykę. Tutaj właśnie leży sukces Sarah Brightman. Fantastyczny sopran, rewelacyjna aranżacja wydarzeń, przejmująca muzyka i więź z fanami, którzy mogą zobaczyć w niej nie tylko najwyższej klasy gwiazdę, ale też przyjaciółkę, siostrę, kobietę z krwi i kości – taka jest właśnie artystka.

Na zakończenie pytań swoich fanów, Sarah odpowiedziała jaka była najcenniejsza rada, jaką w życiu otrzymała.

„Wszystko, do czego podchodzi się z pasją, nie jest wcale nierealne. Idź po to, bo to naprawdę niesamowite, co może się wydarzyć.

Występ w ramach trasy HYMN: Koncert Sarah Brightman odbędzie się 6 listopada 2019 roku hali COS Torwar w Warszawie. Bilety kupić można poprzez stronę www.prestigemjm.com. Organizatorem jest agencja Prestige MJM.