W uzasadnieniu uchwały radni napisali, że Viki Gabor jest krakowianką, a ten międzynarodowy konkurs budzi duże zainteresowanie, zwłaszcza wśród ludzi młodych i jego organizacja może przynieść miastu korzyści promocyjne.

Reklama

Za przyjęciem uchwały opowiedziało się 27 radnych, przeciw było 10, czterech wstrzymało się od głosu.

Podjęcie decyzji poprzedziła dyskusja.

"Kraków wreszcie powinien zacząć myśleć o ludziach młodych" - mówił jeden z inicjatorów uchwały, radny PiS Michał Drewnicki. Dodał, że patrząc po pozytywnych komentarzach w mediach społecznościowych, widać że Eurowizja Junior budzi wśród rówieśników Viki Gabor duże emocje. "Może my w większości nie słuchamy takiej muzyki, nie oglądamy takich artystów(…). Ale jako radni musimy pamiętać, że są młodsi mieszkańcy Krakowa, dla których takie wydarzenie byłoby życiowym przeżyciem" – przekonywał.

Dodał, że dla Krakowa bardzo ważny jest możliwy do osiągnięcia ekwiwalent reklamowy, bo o konkursie Eurowizji Junior byłoby głośno i w Polsce, i w świecie. Zaznaczył, że wiele zależeć będzie od tego, jaka umowa zostanie podpisana z organizatorami. Odpowiadając na argumenty, że Kraków powinien wspierać lokalne wydarzenia kulturalne Michał Drewnicki mówił, że miasto już to robi. "Moja sugestia jest taka, że warto od czasu do czasu stworzyć wydarzenie o randze międzynarodowej" – powiedział. W jego ocenie "w tej chwili wydarzenia o takiej randze" w Krakowie nie ma.

W ocenie radnej klubu KO Małgorzaty Jantos żadne z dotychczasowych miast-gospodarzy Eurowizji Junior nie przebiło się do szerszej świadomości. "Przebija się impreza a nie miasto" – mówiła, dodając, że Kraków nie będzie mógł niczego zaproponować w kwestii organizacji konkursu, a będzie jedynie miejscem "wynajętym za nasze pieniądze". "Nie podoba mi się wykorzystywanie dzieci do tego typu imprez, które być może w ogóle nie powinny być w taki sposób eksponowane" – dodała Małgorzata Jantos.

Zdaniem jej klubowej koleżanki Niny Gabryś wygrana Viki Gabor, którą warto wspierać jako piosenkarkę np. stypendium, nie jest wystarczającym powodem, żeby miasto wydało 4-5 mln zł na organizację kolejnej edycji Eurowizji Junior. "Nie jest to konkurs, który pomaga branży muzycznej w Krakowie. To raczej event, który jest jednorazowym fajerwerkiem, a nie jest wspieraniem uczestnictwa młodzieży w kulturze i sztuce, wspieraniem debiutantów" – mówiła Gabryś.

Łukasz Sęk (KO), jeden z autorów uchwały, zwrócił uwagę, że oficjalnie o organizację imprezy musiałby wystąpić prezydent. "Trzeba sprawdzić, czy Tauron Arena jest wolna w wybranym terminie. Jeżeli będziemy mieli takie informacje, wtedy, jako radni po decyzji prezydenta: tak lub nie, podejmiemy decyzję o ewentualnym przesunięciu środków budżetowych. Na tym etapie mówimy nie o organizacji Eurowizji Junior, a o rozmowie na ten temat. To nie jest uchwała wiążąca" - zaznaczył.

Reklama

Radny Stanisław Moryc (PiS) zwracał uwagę na aspekt promocyjny i na to, że w każdym udzielanym wywiadzie Viki Gabor podkreśla, że mieszka w Krakowie.

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski powiedział dziennikarzom, że propozycja ze strony TVP już padła, ale konkretne rozmowy w tej sprawie się nie zaczęły, bo nie jest jeszcze przesądzone, czy kolejny finał Eurowizji Junior odbędzie się w Polsce. To organizator konkursu decyduje, czy urządzać go kolejny rok z rzędu w tym samym państwie. "To nie jest nasza decyzja: moja ani pana prezesa Kurskiego" – zaznaczył Majchrowski.

Pytany, czy Kraków jest zainteresowany tą imprezą, Majchrowski powiedział, że wszystko zależy od rozmów i zaproponowanych miastu warunków. Przyznał, że rozmowy prowadzone w tej sprawie w 2019 r. rozbiły się o to, że w terminie zaproponowanym przez TVP Tauron Arena była już wynajęta na inne wydarzenie, trzeba by było je odwołać, zapłacić karę i dołożyć jeszcze ok. 3 mln zł.