Rynek koncertowy w Polsce praktycznie zamarł. Niemal wszystkie koncerty organizowane w najbliższych dniach, a nawet tygodniach, zostały odwołane. I te małe na kilkadziesiąt osób, i wielkie, jak występ Carlos Santany w Krakowie (ten być może odbędzie się w innym terminie. Według szacunków dziennik.pl możemy mówić o czterech-pięciu tysiącach imprez organizowanych w marcu. Pod ogromnym znakiem zapytania stoją te, które będą się odbywały w kwietniu (tu część już jest odwoływana) lub maju.

Reklama

Wszyscy zastanawiają się, jak długo potrwa sytuacja patowa. Od tego, kiedy znów będzie można organizować imprezy zależy na przykład to, czy imprezy można przełożyć na inny termin, czy trzeba je odwołać w całości i ponieść ogromne straty.

Rynek zna już sytuację, w której koncerty miał odwołane, np. ze względu na żałobę narodową. Ale ona trwała kilka dni i wiadomo było z góry, kiedy się zakończy.

W środę, 11 marca koncert dla pustej sali, transmitowany przez internet, zagrał Baranovski. Artysta dojechał do Wrocławia, ale ze względów bezpieczeństwa imprezę odwołano.

- Teoretycznie znamy nowe terminy wszystkich odwołanych koncertów, ale to wróżenie z fusów, bo nikt nie może powiedzieć, co będzie w kwietniu, w maju lub nawet w czerwcu– mówi Bartek Winczewski, menadżer Baranovskiego.

Organizator imprezy traci na kilka sposobów.

Po pierwsze – brak przychodów.

Artyści, którzy koncertują o tej porze roku, to w zdecydowanej większości ci, którzy organizują imprezy biletowane. To dla nich często jedyna forma zarobku w ciągu roku. Na zyski ze sprzedaży płyt i/lub innych kontraktów liczyć mogą nieliczni, a i tak jest to przychód odnotowywany raz na dwa, góra trzy lata. Zorganizowanie trasy z imprezami klubowymi, na kilkaset, czasem – jak w warszawskiej Stodole – na więcej niż tysiąc osób jest jedną z podstawowych możliwości zarobku. Dla tych, którzy nie są zapraszani na dni miast i inne darmowe koncerty plenerowe – często jedyną.

Grafiki w dobrych klubach są zajęte często nawet do dwóch lat do przodu. Najlepsi menadżerowie i organizatorzy często już wiedzą, gdzie zagrają wiosną 2022 roku. Jednak taki luksus dotyczy firm/marek/artystów uznanych, obecnych na rynku często od dekad. Nowi muszą czekać na to, że otworzy się czasowe okienko, liczyć na to, że ktoś odwoła koncert, bo jest w studiu lub wycisza działalność na jakiś czas.

Po drugie – koszty stałe

Organizacja trasy koncertowej takie posiada – np. plakatowanie, opłaty rezerwacyjne, koszty promocji i reklamy. Tu – jeśli zamówieni podwykonawcy wywiązali się ze swych obowiązków – opłaty trzeba uiścić.

Zapłaciliśmy za druk plakatów, ale ponieśliśmy też koszty związane z nową scenografią, przygotowaną na trasę wiosenną, a której przygotowanie chcieliśmy pokryć z wpływów z biletów, tych z wiosny – mówi nam Paweł Hordejuk, menadżer zespołu Happysad Zostaliśmy ze scenografią, ale wpływów już nie będzie.

Według naszych informacji wynika, że część podwykonawców – w imię dobrych kontaktów i współpracy w przyszłości i zwykłej solidarności – ogranicza opłaty i koszty do minimum.

Reklama

Do kosztów stałych należy zaliczyć też współpracę z sieciami sprzedaży biletów. Doskonała sytuacja na rynku koncertowym sprawiła, że przez lata fani nauczyli się kupować wejściówki przez elektroniczne systemy sprzedaży ze sporym wyprzedzeniem. Wszystko po to, by nie obudzić się z ręką w nocniku, by bilety posiadać. Sprzedawca bierze prowizję, która ustalona jest procentowo – jest to zazwyczaj od 2 do 7 procent wartości biletu. Opłata ta nie podlega zwrotowi, nawet jeśli impreza jest odwołana.

W regulaminach sprzedaży jest też informacja o tym, że w przypadku odwołania imprezy pobierana jest specjalna opłata karna.

Większość firm - elektronicznych systemów sprzedaży biletów pobiera w przypadku odwołanych w marcu 2020 roku (czyli ze względu na koronawirusa) tylko prowizję. Nie wszyscy jednak. Jak się dowiedzieliśmy czesto pobierana jest dodatkowa opłata (około 10 złotych od jednego biletu), mimo że odwołanie imprez nie wynika z widzimisię lub kaprysu artysty, ale ze względu na odgórne decyzje rządu, samorządu i zalecenia Głównego Inspektora Sanitarnego. Dlaczego tak się dzieje? W czwartek 12 marca poprosiliśmy o komentarz, tekst będziemy aktualizować.

Dla części organizatorów odwołane koncerty to być albo nie być. Mimo hossy na rynku, tylko najwięksi mają rezerwy pozwalające na pokrycie strat i przetrwanie np. do jesieni.,

Jesień testem

Wszyscy liczą, że wraz poprawą pogody wirus nie będzie groźny. Maj to początek sezonu festiwalowo-plenerowego. I możliwość całkiem dobrego zarobku. O ile majowe koncerty się odbędą.

Większość organizatorów, menadżerów i artystów mówi, że na razie sytuacja z pandemią nie zatrzymała zainteresowania organizacją koncertów na lato i jesień 2020 roku. – Wciąż otrzymuję zapytania o koncerty w tych terminach – powiedział nam Bartek Winczewski. Zauważa jednak, że jeśli sytuacja z pandemią się uspokoi, jesień będzie testem dla rynku. – Będzie bardzo dużo koncertów, bo wszyscy będą chcieli powetować sobie straty – zauważa menadżer Baranovskiego.

Jak dodaje jednak, jaki to zostawi ślad w głowach ludzi, jak zmieni ich podejście do wychodzenia na imprezy – tego nie wie nikt.