Przez ciebie i Seweryna Krajewskiego, Boże Narodzenie zaczęło się już w listopadzie. Wówczas ukazała się płyta "Zimowe piosenki".

Andrzej Piaseczny: To znaczy, że osiągnęliśmy cel – że płyta przynosi odrobinę świąteczne atmosfery i dobrze, świątecznie działa na ludzi. A co do pory, to proces jej tworzenia zaczęliśmy w styczniu – lutym tego roku. Żeby dodać odrobiny pikanterii to powiem, że część "Zimowych piosenek" była przeze mnie pisana w krótkich spodenkach (śmiech).

No przykład?

Może lepiej nie będę pokazywać palcem, które... (śmiech). Ale żeby zdążyć przed Bożym Narodzeniem trzeba było w lecie przymykać oko i wyobrażać sobie świąteczną atmosferę, by przekładać ją na słowa. Cieszę się, że się udało.

Co takiego jest w świętach Bożego Narodzenia, że godzą nawet ogień z wodą – jak śpiewacie w jednej z "Zimowych piosenek"?

Święta Bożego narodzenia to przede wszystkim rodzinna atmosfera, a ona zawsze zmiękcza serca. Poza tym w pędzie i nieustannej walce o lepsze jutro chyba też poszukujemy momentów wyciszenia, uspokojenia i zgody. Może wręcz liczymy, że nabrzmiałe przez długie miesiące problemy właśnie w tej rodzinnej atmosferze uda się rozwiązać. Jest jeden warunek, by wigilijny stół zadziałał: musimy przy nim mówić z serca płynące życzenia, a nie złorzeczenia (śmiech). To musi być czas, w którym nie tylko zwierzęta, ale i ludzie mówią ludzkim głosem. Wtedy magia zadziała.

Co roku w okolicach świąt w mediach pojawia się pytania, czy przełamią się opłatkiem najwięksi polityczni przeciwnicy.

Prawda bywa taka, że ci sami politycy codziennie razem jedzą obiady, więc i opłatkiem się połamią. Ale generalnie polityka to rzecz, którą radziłbym pozostawić poza świątecznym stołem. Ja z moim bratem mamy kompletnie odmienne sympatie polityczne. Do pewnego momentu ścieraliśmy się na ten tematy i bywało nerwowo. Potem zaczęliśmy się z tego śmiać i temat omijać. Wigilijny i bożonarodzeniowy stół to na pewno nie miejsce, w którym można się wykłócać o takie rzeczy.

A jednak pewnie wielu ludzi politycznych sporów nie odłoży nawet na Boże Narodzenie. Może my w ogóle mamy kłopot z należytym świętowaniem? Od lat dzieli nas Święto Niepodległości które powinno być narodową wigilią.

Podczas Święta Niepodległości w tym roku miałem iść w prezydenckim marszu po Warszawie. Niestety dowiedziałem się o tym po fakcie – oficjalne zaproszenie dostałem bodaj dwa dni po 11 listopada (śmiech). Pozdrawiam Pocztę Polską (śmiech). Ale nawet gdybym je dostał na czas, to i tak nie mógłbym być na marszu, bo tego dnia kręciliśmy ostatni świąteczny odcinek "Bitwy na głosy", który będzie emitowany w Boże Narodzenie. Świętowałem jednak 11 listopada na swój sposób, pewnie przez niewielu zauważalny.

Jak?

W przeddzień Święta Niepodległości mieliśmy finał "Bitwy ". Na utwór rozpoczynający program włożyłem koszulkę z nadrukiem portretu marszałka Józefa Piłsudskiego. To był mój mały gest, że o tym święcie pamiętam. Mam nadzieję, że kiedyś poradzimy sobie z zadymiarzami. Ale też nie uważam, że powinniśmy się łączyć ponad politycznymi podziałami, nawet w takim dniu jak 11 listopada. W demokratycznym kraju każdy może - ale w granicach prawa - wypowiedzieć swoje zdanie. Również takie, z którym ktoś inny nie będzie się zgadzał. Ja poszedłbym w marszu z prezydentem, Romanem Giertychem i panem Nałęczem, ale jeżeli ktoś nie chce, niech nie idzie i się od nich różni. Ale niech to robi ładnie.

Seweryn Krajewski po trasie ze "Spisem rzeczy ulubionych" odgrażał się, że znów zaszyje się w domu i nie będzie występował. Nie wyszło, jak rozumiem.

Wyszło, wyszło. Po pierwsze płyta "Zimowe piosenki" to tak naprawdę efekt tego, co działo się pomiędzy działaniami związanymi ze "Spisem rzeczy ulubionych". Promocja świątecznego krążka wymaga czasem pokazywania się. Seweryn zadecydował jednak, że będzie brał udział tylko w strategicznych momentach tej promocji. W ramach takich wydarzeń zarejestrowaliśmy na przykład koncert z piosenkami z płyty dla Polsatu. Też będzie można go zobaczyć w święta.

A co to znaczy, że płyta powstawała pomiędzy tym, co działo się w związku z poprzednią?

Seweryn zapisuje swoje melodie w klasycznym, nutowym zeszycie. Kiedy wybieraliśmy melodie do poprzedniego krążka przynosił ten zeszyt, kartkowaliśmy go i wyciągaliśmy z niego coś do wspólnego zrobienia. Co jakiś czas zdarzało się, że przekładał kartkę i mówił: to nie, bo jest zimowe, a to nie bo jest świąteczne. Kiedyś na początku tego roku pomyśleliśmy, że może warto byłoby coś jeszcze wspólnie zrobić naturalną koleją rzeczy wróciliśmy do melodii omijanych wcześniej.

Czego byś się w ostatnim czasie nie dotknął, obraca się w złoto lub platynę. Płyta "Zimowe piosenki" platyną pokryła się w pierwszych dniach. "Bitwę na głosy" wygrałeś. Lista pozostałych Twoich nagród też jest długa. Jak to się robi?

A mimo to – co mówię z uśmiechem nie żalem – zdarza się, że w okresie promocji płyty, kiedy zabiega się o rozmowy czy recenzje, ten czy ów poczytny dwutygodnik stwierdzi, że jednak nic nie napisze, bo nie jestem dla ich czytelników odpowiedni. Mówię to z przymrużeniem oka, bo i tak wybierają ludzie, którzy sięgają po płyty. To oni są najważniejsi i ich sympatia jest kluczem do sukcesu. Choć oczywiście nagrody cieszą próżne dusze artystów (śmiech).