Wzywamy o dopuszczenie przedstawicieli pracowników kultury i branży kreatywnej do pracy w zespołach kryzysowych oraz o powołanie zespołu kryzysowego dla sektora kultury, analogicznego do stworzonego dla branży turystycznej – pod tym apelem branży kreatywnej i pracowników kultury, skierowanym do wicepremier, minister rozwoju Jadwigi Emilewicz, podpisaliśmy się obiema rękami – powiedział PAP Piotr Rodowicz, prezes Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego.

Reklama

Jak podkreślił, "muzycy nie wyciągają rąk po pieniądze do państwa, do rządu, ale chcą uczestniczyć w gremiach, które opracowują obecnie strategie mające pomóc artystom przetrwać trudny czas. Chodzi bowiem nie tylko o sprawy podstawowej egzystencji, aby przeżyć wraz z rodzinami, ale i o to, by skupić się na wykorzystaniu tego czasu bez występów, bez koncertów, bez festiwali na pracę nad twórczością, nad sobą, żeby było do czego wracać i tak jak dotąd w znaczący sposób uczestniczyć w generowaniu wartości dodanej w gospodarce, bo przypomnijmy – zaznaczył Rodowicz - kultura przyczynia się do ponad 2 proc. PKB".

Według Rodowicza kryzys wywołany pandemią może stać się katalizatorem koniecznych zmian w organizacji spraw kultury. Polskie Stowarzyszenie Jazzowe od lat postuluje rozwiązania, które w racjonalny sposób porządkowałyby sprawy szeroko rozumianego polskiego środowiska jazzowego, są to m.in. takie kwestie, jak ponawiany do MKiDN apel o jak najszybsze uchwalenie Ustawy o Statusie Artysty i Ustawy o Prawie Autorskim, w tym wydanie rozporządzenia w sprawie tzw. czystych nośników. Nowe regulacje, bardzo oczekiwane przez środowisko, mogą znacząco zmienić naszą sytuację np. w kwestii emerytur czy też koniecznej pomocy w tak kryzysowych sytuacjach, jak obecna, związana z COVID-19 - wymieniał w rozmowie z PAP szef PSJ.

Jednocześnie Rodowicz dodał, że w kryzysowej sytuacji finansowej uproszczono procedury ubiegania się przez artystów o oferowane przez Stowarzyszenie Jazzowe wsparcie materialne, np. członkowie ZAiKS-u mogą ubiegać się o zapomogi: bezzwrotne, jednorazowe zasiłki dla osób, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej, pożyczki z Kasy Pożyczkowej, a także o zaliczki na poczet przyszłych wpływów.

Cały czas też działa Fundusz Popierania Twórczości ZAiKS-u przyznający stypendia na działania twórcze. Mogą się o nie ubiegać nie tylko członkowie Stowarzyszenia.

Podobnie działa Związek Producentów Audio Video; wszyscy producenci, otrzymujący wynagrodzenie ze Związek Producentów Audio Video, mogą ubiegać się o rozliczenie zaliczkowe. Również Związek Artystów Wykonawców STOART udziela z wsparcia finansowego z funduszu socjalnego i funduszu promocyjnego, przy czym procedury są maksymalnie uproszczone. Z kolei Polska Fundacja Muzyczna uruchamia fundusz dla zespołów muzycznych, wykonawców, planujących występ audiowizualny na jednej z internetowych platform.

A zatem jako środowisko staramy się działać na rzecz artystów, ale od władz oczekujemy zaproszenia do prac zespołów kryzysowych przy Ministerstwie Rozwoju, które zadecydują o uruchamianiu kolejnych rozwiązań i środków finansowych – w wysokości przekraczającej 100 mld zł – na pomoc sektorom poszkodowanym w sytuacji pandemii COVID-19– podsumował prezes Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego.

O sytuacji organizatora dużego festiwalu opowiedział PAP Dionizy Piątkowski, od 21 lat szef Ery Jazzu: Symboliczna okładka marcowego magazynu "Billboard" z tytułem "When The Show Won’t Go On" (kiedy show nie może trwać) określa dobitnie miejsce, w jakim znalazła się kultura w czasie zarazy. Przygotowywany przez cały rok wiosenny festiwal Era Jazzu został odwołany na dwa tygodnie przed pierwszymi koncertami.

Zaznaczył, że koncerty gwiazd, specjalnie przygotowywane projekty, np. "Czas Komedy", nagrania i wydawnictwa, kampania promocyjna oraz ogrom pracy wielu osób i firm zostały złamane, a koszty festiwalu trudne do odpracowania przez kolejne lata. Lojalnie i pragmatycznie zachowują się artyści, agencje koncertowe i promocyjne, dystrybutorzy biletów oraz sami widzowie i słuchacze, którzy – ulegając iluzji szybkiego powrotu do normalności - czekają z biletami na koncerty, festiwale i wydarzenia – dodał Piątkowski.

Rozgoryczeniu w rozmowie z PAP dał wyraz wybitny pianista jazzowy Kuba Stankiewicz: Niemieccy twórcy otrzymają 50 mld euro. I to jest w zasadzie jedyny mój komentarz po lekturze apelu pracowników kultury. Sam fakt, że pojawiła się potrzeba wystosowania takiego dokumentu, pokazuje dość wyraźnie, że w Polsce warunki egzystencji twórców nie są przedmiotem zainteresowania decydentów.

Szef gorzowskiego klubu Pod Filarami i dyrektor Małej Akademii Jazzu Bogusław Dziekański w rozmowie z PAP podkreśla konieczność udziału środowiska w uruchamianiu kolejnych rozwiązań i racjonalnym rozdysponowaniu środków finansowych. Od lat wspieram młody polski jazz i znam warunki, w jakich żyją i tworzą doskonale wykształceni młodzi muzycy jazzowi – powiedział PAP Dziekański. Niektórzy zrobili duże kariery, ale większość żyje od koncertu do koncertu, od trasy do trasy, od płyty do płyty. Kiedy to zostaje zahamowane i z zaplanowanych 15 koncertów do wakacji żaden się nie odbędzie, to młody muzyk nie ma z czego żyć.

W moim klubie mam widownię na 80 osób, jak w typowym takim miejscu. Powstaje pytanie, czy będę mógł wpuścić 80 czy tylko 20 osób, a wtedy będzie jedna osoba przy stoliku; to się przekłada na dochody muzyków i klubu. Na szczęście gorzowski jazz podlega samorządowym instytucjom kultury, ale wielu prywatnych organizatorów koncertów, imprez w dużych miastach i małych miejscowościach bankrutuje - zaznaczył.

Apel branży kreatywnej i pracowników kultury jest wyrazem stanowiska ludzi znających sytuację środowisk twórczych. Artyści, organizatorzy życia muzycznego, firmy producenckie zdecydowanie muszą uczestniczyć w opracowaniu najlepszych dla danego środowiska rozwiązań – podkreślił Dziekański.