Teledysk do tytułowego utworu w ciągu niecałych 3 miesięcy zyskał ponad 3 miliony wyświetleń na You Tube. Liczba ta stale rośnie, podobnie jak oczekiwania wobec najnowszej płyty. Czy czują ciężar czy wprost przeciwnie: daje im to energię do pracy? W rozmowie nie zabrakło też takich wątków jak: występ na Pol'and'Rock Festival i wrażenia z koncertu Majki Jeżowskiej, ekologia czy edukacja muzyczna w Polsce. Posłuchajcie!

Reklama

O PŁYCIE „MOGŁO BYĆ NIC” I JEJ PRZESŁANIU EKOLOGICZNYM

- Czujemy, że tytuł płyty [„Mogło być nic”] rzeczywiście w jakimś sensie nawiązuje do pandemii, do takiego poczucia, że nagle nam wszystko zabrano: taką zwykłą codzienność i że jesteśmy przyzwyczajeni przez rok 2020, że warto cieszyć się z czegokolwiek, bo równie dobrze, to wszystko mogło być zamknięte. Mogliśmy siedzieć w domach. Więc poniekąd, ta nazwa nawiązuje, ale nie było to celowe. To nie było takie założenie, ponieważ piosenka „Mogło być nic”, którą napisał Jacek, powstała około dwóch lat temu. Więc ona w oczywisty sposób do pandemii nie nawiązuje. Przede wszystkim to, co chcieliśmy przekazać przez tytuł płyty oraz jej okładkę, na której jesteśmy my i masa przedmiotów: zarówno starych, jak i takich elementów, związanych z nowoczesnością, np. morze plastikowych butelek, to jest takie nasze nawiązanie do tego, że cały świat jest potwornie przez człowieka zaśmiecony przedmiotami jednorazowego użytku. Ale też przedmiotami, które wychodzą z mody, a które i tak z nami zostają na setki, a może tysiące lat. I to jest też takie trochę zwrócenie uwagi, że gdyby nie człowiek, to równie dobrze mogłoby być nic i dużo na tej planecie piękniej i bezpieczniej. I wcale nie byłoby wszystko takie zniszczone i zanieczyszczone. Próbujemy tą płytą też zwrócić uwagę na te różne ekologiczne aspekty naszego życia obecnie.