Dziennik Gazeta Prawana logo

Krzysztof Krawczyk, serce na dłoni, cudowny gaduła [WSPOMNIENIE]

5 kwietnia 2021, 18:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Krzysztof Krawczyk
<p>Krzysztof Krawczyk podczas koncertu „Jesteśmy z Wami” w katowickim Spodku</p>/PAP
Co robi artysta, który wydaję płytę? Udziela kilku wywiadów, mówi w mediach głośno o tym, jakie dzieło stworzył. Kiedy ukazała się płyta nagrana z Goranem Bregovicem, Krzysztof Krawczyk zaprosił nas, dziennikarzy do… swego domu by długimi godzinami snuć opowieści o tym, jak widzi muzykę, przyjaźń, relacje. Taki był.

Nie ma polskiej muzyki bez Krzysztofa Krawczyka. To postać, która obrosła legendą. I słusznie. To nie tylko wielki, kapitalny, głos, którego nie da się zastąpić ani w żaden sposób podrobić. Bo to był człowiek, który natychmiast łączył ludzi, sprawiał, że po kilku minutach czuliśmy się tak, jakbyśmy znali się od lat.

Miałem zaszczyt rozmawiać z nim kilkukrotnie. Pierwszy raz dopiero w latach dziewięćdziesiątych, kiedy dał się namówić na niezwykłą współpracę z Goranem Bregovicem, który dał mu wtedy garść przebojów, ale także niezwykłą moc. Moc do tego, by znów wejść na scenę i jak w czasach „Parostatku”, czy „Za Toba pójdę, jak na bal” być gwiazdą. Bo bycie nią przychodziło Krawczykowi o tyle naturalnie, że on na scenie, jako gwiazdor nikogo nie udawał. Był sobą, a sobą był wtedy, kiedy mógł realizować się w gawędzie i spotkaniach z ludźmi.

Kiedy podczas spotkania u siebie w domu mówił o tym, jak pracował z Goranem uciekał w anegdoty i dygresje. A potem dygresje od dygresji i kolejne anegdoty. Kolejne nazwiska i miejsca przywoływały kolejne wspomnienia, o których mówił z lekkością. Starał się mówić o ludziach bardzo dobrze. W każdym widział dobro przede wszystkim.

Jedno z najbardziej niezapomnianych spotkań miałem w okolicach 2016 roku, kiedy ukazywała się płyta „Duety”. Spotkaliśmy się w jednej z warszawskich kawiarni, zamiast wywiadu była to zwykła rozmowa, którą snuliśmy wolno, bez oglądania się na innych.

– powiedział mi wtedy w rozmowie, która ukazała się na łamach Wprost.

W rozmowie powiedział, że przyjaźń była zawsze dla niego najistotniejszym uczuciem.

wspomniał

Zawsze był religijny, zawsze wiara była u niego na pierwszym miejscu. Bo wierzył, że przez religię też znajdzie drogę do drugiego człowieka.

Będzie nam go bardzo brakować.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj