Dziennik Gazeta Prawana logo

Katarzyna Groniec: Nic się nie zmienia. Oglądamy zdjęcia z Mariupola jak zdjęcia Aleppo

1 maja 2022, 13:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Katarzyna Groniec
<p>Katarzyna Groniec</p>/Materiały prasowe
"Pandemia i wojna spowodowały, że nie możemy już opowiadać o świecie tymi samymi słowami. Musimy poszukać nowych słów, nowych znaczeń i nowych opowieści" - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" piosenkarka Katarzyna Groniec.

Dzwonię do pani, ale nie wiem, czy to nie pomyłka, bo w komunikatorze wyświetla mi się "Katarzyna Kaszubska", a nie "Katarzyna Groniec"...

To ja. Zapomniałam haseł i loginów do konta na Skypie, więc mąż założył mi nowe. A skoro siedzimy na Kaszubach, to podpisałam się "Katarzyna Kaszubska". Ot i cała tajemnica.

Czyli nie jest to artystyczna przemiana?

Raczej indolencja w sprawach technicznych. Nie nabyłam biegłości w odzyskiwaniu zapomnianych haseł. W ogóle nie nabyłam biegłości. Jestem bardziej analogowa niż cyfrowa. I tak już zostanie.

Nie korciło pani, aby wygodnicko schować się za pseudonimem, być kimś innym? To częste zjawisko w sztuce.

Julian Tuwim podpisywał się wieloma pseudonimami, m.in. Schyzio Frenik. Zabawnie, nieprawdaż? Czasami żałuję, że będąc młodą dziewczyną, nie wpadłam na pomysł występowania pod fikcyjnym nazwiskiem. To musi być bardzo uwalniające.

A ja tego trochę nie pojmuję. Jakoś mi to nie współgra z egocentryczną naturą artystów.

Ale spójrzmy na to od innej strony: można wykonać coś od czapy i nie ponosić za to personalnych konsekwencji. Choć obecnie byłoby trudno, bo niemal każda twórcza działalność ściśle wiąże się z wizerunkiem artysty. Chociaż zdarzały się ostatnimi czasy próby niepokazywania twarzy. Ale śpiewanie z zasłoniętym obliczem – jak robi to obecnie australijska piosenkarka Sia – wymaga większego poświęcenia niż jeszcze kilka dekad temu, kiedy artystów nie znało się z widzenia, nie mówiąc o pisarzach, którzy spotykali się po salonach literackich i tylko w swoim kręgu każdy wiedział, kto jest kim. Nie sądzę, aby przeciętny człowiek – nawet miłośnik gazet czy książek – był wówczas w stanie połączyć twarz literata z napisaną przez niego książką. Nie to, co teraz. Chociaż powieściopisarka Elena Ferrante pozostaje wciąż nierozpoznana. Trwają spekulacje, kto ukrywa się pod tym nazwiskiem i czy to jedna osoba, czy kilka. Sukces literacki, jaki osiągnęła, udało się spotęgować tajemniczością postaci.

CZYTAJ WIĘCEJ W WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ" NA MAJÓWKĘ>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj