Wszystko zaczęło się od bluesa – mówi się o muzycznych idolach jej pokolenia. Bez bluesa nie byłoby Boba Dylana, The Rolling Stones, The Doors i wielu innych. Janis Joplin także. „” - dodawała.
Taka właśnie była. Gdy stawała przed publicznością, wpadała w obłędny trans, który natychmiast udzielał się innym. Zatracała się w śpiewie, w podpowiadanym przez instynkt ruchu scenicznym, który w końcu zamieniał się w szalony taniec. Jej głos miał potężną siłę, a występy szybko przybierały formę nieprzewidywalnej improwizacji. Śpiew przechodził w krzyk, znane z piosenek frazy Janis na scenie powtarzała wielokrotnie, zmieniając je, nadając im różne znaczenia. Smutek i rytm – dwa filary muzyki bluesowej - wybrzmiewały silnie w jej muzyce, podobnie jak w muzyce wielu innych pionierów fali muzyki rockowej lat 60.
Zaczęło się w Porth Arthur
Ale opowieść o Janis Joplin równie dobrze można by zacząć inaczej. 19 stycznia 1943 roku Janis Joplin przyszła na świat w Port Arthur w Teksasie jako pierwsza z trojga dzieci inżyniera Setha Joplina i archiwistki Dorothy Joplin. We wspomnieniach matki, Janis od najmłodszych lat była dzieckiem trudnym. Wymagała ciągłej uwagi, była uparta i szybko wpadała w złość. Całe jej dzieciństwo miało być historią niekończącej się frustracji spowodowanej niemożnością przystosowania się. Kiedy była dziewczynką, jako ideał stawiano wizerunek szczupłych, eterycznych dziewcząt w rozkloszowanych spódnicach. Ale Janis nie miała urody młodych kobiet z ówczesnych plakatów i reklam. Zmagała się z nadwagą, miała problemy z cerą i burzę niesfornych, nastroszonych włosów.
W szkole nie umiała porozumieć się z rówieśnikami. Była jedną z tych nastolatek, które padały ofiarą okrutnych żartów i prześmiewek w klasie. Nikt nie zaprosił jej na bal maturalny i nawet, kiedy opowiadała o tym w wywiadzie jako gwiazda, spod pozy sarkazmu i nonszalancji, przebijała głęboka gorycz upokorzenia związanego z tamtym wspomnieniem.
Przeprowadzka do Austin i studia na uniwersytecie niewiele zmieniły. W filmie biograficznym w reżyserii Amy Berg „” z 2015 r. dawni przyjaciele wspominali zdarzenie, które nią wstrząsnęło i mocno odbiło się na jej poczuciu własnej wartości. W uniwersyteckiej gazetce ogłoszono żartobliwy plebiscyt na najbrzydszego chłopaka wśród studentów. Ktoś dla zgrywy zgłosił kandydaturę Joplin, a czytelnicy oddali na nią najwięcej głosów. Jej zdjęcie ukazało się na pierwszej stronie. „” – wspominał muzyk Powell St. John.
Start w klubach
A przecież już wtedy wypracowała sobie pozę buntowniczki i chłopczycy. Nosiła się niedbale, klęła i potrafiła wszczynać bójki. Przyjaźniła się z artystami i odszczepieńcami, równie nieprzystosowanymi do społecznych norm jak ona. Interesowały ją książki, sztuki wizualne, a nade wszystko muzyka. Gdy naśladowała głosy swoich ukochanych czarnoskórych artystek bluesowych, znajomi wpadali w zachwyt i zdumienie. Ucieczką i szansą na nowe życie miał okazać się wyjazd do Kalifornii. W 1963 r. znalazła się w San Francisco i - jak pisała w liście do rodziny - wreszcie poczuła się wolna. Tu znalazła ludzi podobnych do siebie, a wokół wiele się działo – odbywały się coraz liczniejsze demonstracje i protesty przeciwko segregacji rasowej. Janis chłonęła klimat wolności, brała udział w spotkaniach i imprezach, gdzie eksperymentowano z używkami.
Zaczęła od występów w klubach. Jako dwudziestolatka zdołała zamienić parę słów ze swoim idolem – Bobem Dylanem. Z młodzieńczym zapałem oznajmiła, że go uwielbia i że sama kiedyś będzie sławna. „Tak, wszyscy będziemy” – miał enigmatycznie odpowiedzieć przyszły noblista.
Kilka lat później była u szczytu kariery. „” – pisała do rodziny w Teksasie. W 1966 r. dołączyła do zespołu Big Brother and the Holding Company. Problemem okazały się tarcia z liderem grupy Peterem Albinem. Szybko okazało się, że gdy Janis Joplin wychodzi na scenę, reszta muzyków staje dla niej tylko tłem. Nikt nie był w stanie jej powstrzymać, ani poskromić jej ekspresji. Kiedy w 1967 r. wystąpili na festiwalu Monterey Pop, artystka zawładnęła publicznością. Z zespołem rozstała się rok później, wiążąc się następnie z grupami Kozmic Blues Band i Full Tilt Boogie Band. Ukoronowaniem jej kariery był występ na legendarnym festiwalu Woodstock w 1969 roku.
Za jej szalonym, nieokiełznanym wizerunkiem scenicznym kryła się jednak smutna prawda o uzależnieniach – przede wszystkim od alkoholu i heroiny. Między innymi z powodu nałogów rozpadały się jej związki z mężczyznami. Sama mówiła, że przed występem gromadzi maksimum energii, ale gdy gasną światła reflektorów, a skandująca jej imię publiczność rozchodzi się do domów, wszystko okazuje się iluzją, ona zaś zostaje sama. Lekarstwem miała być heroina.
Kariera Janis Joplin trwała zaledwie kilka lat, a jednak to wystarczyło, by takie utwory jak „”, „”, „Summertime” George’a Gershwina w jej wykonaniu lub śpiewany a capella „” stały się nieśmiertelne. 4 października 1970 r. znaleziono ją martwą w hotelu Landmark w Hollywood. Jako przyczynę zgonu podano przedawkowanie narkotyków opioidowych. Nie doczekała premiery swojego czwartego albumu „Pearl”, nagranego razem z Full Tilt Boogie Band. Płyta ukazała się cztery miesiące po jej śmierci.
Mimo skromnego dorobku Janis Joplin pozostała ikoną – nie tylko muzyki rockowej, bluesowej i folkowej, nie tylko ruchu hipisowskiego lat 60., ale i zbuntowanej, nieokiełznanej kobiecości – twardej i kruchej zarazem.