Dziennik Gazeta Prawana logo

Band Of Horses – budowanie przez szukanie [RECENZJA]

14 czerwca 2016, 11:04
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Band Of Horses w 2016 roku
Band Of Horses w 2016 roku/nieznane
W ciągu dwunastu lat istnienia nagrali pięć studyjnych płyt. Tempo na zespół rockowy całkiem normalne, jednak po zakończeniu „Why Are You OK” aż się chce prosić o więcej.
Nie wszyscy w muzycznym świecie chcą iść z tzw. duchem czasu. Podążanie wraz z nim w muzyce rockowej, czy może bardziej gitarowej przestało już dawno mieć jakikolwiek sens. Gatunek tak mocno rozbił się na atomy, że nikt już nie wie, co teraz jest najmodniejsze. Krzyczeć i rapować jak Linkin Park – bez sensu. Grać jak U2 – z tego nawet Coldplay zrezygnował. Pozostać indie? Ale cóż to dziś znaczy? Czy indie są bardziej dzieciaki co i rusz próbujące podbijać UK Charts, czy bardziej Neil Young ruszający na krucjatę przeciwko Monsanto?

Kiedy pochodzi się ze Seattle niezależność, jako stan umysłu ma się wpisaną w krew. Jak opowiadali niegdyś przeróżni mniej lub bardziej znani muzycy w filmie „Hype!”, nikt tam nie przyjeżdża na koncerty, a mając taką pogodę (zimno i pada do kwadratu) można tylko tworzyć i krzyczeć. Band of Horses na nikogo nie krzyczy, ale ich muzykę z płyty „Why Are Sou OK.” ciężko zaliczyć do najbardziej pogodnych na świecie.

Zespół prezentuje klimat zdecydowanie bardziej zbliżony do tego, co prezentował na dwóch pierwszych płytach. Rytmiczna, nieco mglista psychodelia, granie mocno rytmiczne, oparte na dobrze znanych gitarowych akordach. Band of Horeses gra tu raczej spokojnie, skupiając się na klimacie, który momentami przywodzi na myśl brzmienie Merkury Rev ze swych najlepszych lat.

Czasem jest nieco szybciej, jak podczas „In a Dreamer”, w którym patenty riffowe od razu wprowadzają stopę w bardzie dynamiczne wybijanie rytmów, ale zabawy z głosem z jednej strony przypominają lata siedemdziesiąte, z drugiej eksperymenty formalne formacji Eels.

Są też momenty zupełnego wytchnienia, jak przy bardzo pogodnym, wręcz nastrojowym „Lying Under Oak”, które zgodnie z tytułem wprowadza w nastrój kanikuły, odpoczynku, wytchnienia. Ale to moment, bo zaraz potem spotyka się z twórczym przerabianiem klasyki, podejściem, które można scharakteryzować słynnym polskim hasłem: szukaj, burz, buduj.

To wszystko sprawia, że „Why Are You OK.” jest dziełem wymagającym, do którego nie można podchodzić jako do albumu dosłuchiwanego gdzieś tam z doskoku. Tu na dźwiękach trzeba się skupić, by czerpać z nich satysfakcję. Ta jest jednak większa niż się spodziewamy, bo album zostawia po sobie ślad mocniejszy niż się początkowo wydaje.

Słuchanie Band of Horses daje jeszcze jedną refleksje – to kolejna płyta, która tworzona jest z myślą bardziej o koncertach niż studyjnym graniu. No bo skoro płyty się nie sprzedają, a na koncerty ludzie przychodzą…
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj