Dziennik Gazeta Prawana logo

Skład bez samobójców, za to z przebojami

8 sierpnia 2016, 15:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Okładka płyty stworzonej do filmu "Legion samobójców"
Okładka płyty stworzonej do filmu "Legion samobójców"/Media
W wojnie, jaką świat DC wytoczył Marvelowi jeńców się nie bierze. Przespane lata sprawiły, że całe pokolenie ma innych niż Batman i Joker bohaterów. I dlatego sięga się po wszystkie środki, które tylko są możliwe. Między innymi tworzy się takie płyty.

O tym co się stało z filmem już pisaliśmy – triumfu wielkiego nie ma. W muzyce DC natomiast triumfuje. Pomysł był prosty – w cudownych dla dźwięków latach 90tych – niejednokrotnie zapraszano popularnych artystów, by nagrali specjalnie na potrzeby filmu. I by przypomnieć pomnikowe, pamiętne dla Batmana i Jokera dzieła, wspomnieć należy o U2 "" oraz The Smashing Pumpkins z ich mocnym "". Powrót do takich pomysłów jest w zasadzie samograjem – w czasach, w których płyty się nie sprzedają teledysk jest dodatkową promocją dla filmu w internecie, a dla zespołu – cóż, każdy z nas lubi dobrze zarabiać.

"" aż tak wielkich dzieł nie przynosi, ale jest czego słuchać. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście klimatyczne, fantastycznie wyprodukowane nagranie "" twenty one pilots. Formacja większości znana z hitu "Stressed out" pokazała, że zabawy związane z powtarzalnością motywów w schemacie "zwrotka – refren" ma opanowane do perfekcji. Dodatkowo śpiewa nie agresywnie, jak by wskazywał nastrój i tematyka filmu, a trochę w kontrze, z dystansem. Efekt jest lepszy niż ktokolwiek by przypuszczał, a tak ostre wbicie się twenty one pilots w świat popkultury utalentowanemu zespołowi na pewno nie zaszkodzi.

W pamięci dzięki "Suicie Squad" zostanie też "". Tu mamy natarcie od pierwszej minuty, ale i artyści, którzy stoją za nagraniem gwarantowali, że dziać się będzie. Wiz Khalifa, Imagine Dragons i Lil Wayne stworzyli nagrani dynamiczne, o wyraziście zarysowanej konstrukcji. Refren śpiewamy i zapamiętujemy po pierwszym przesłuchaniu, a banału muzycznego brak.

Są i słabsze momenty. Panic! At The Disco śpiewającego "" słuchać się nie chce, a i Eminem z nagraniem znanym od lat pasuje tu średnio. Ale poza tym pozorny eklektyzm płyty jest dla ucha miły. Młodzi zafascynowani będą odtwarzać na wyrywki lub w całości, ich rodzice nie każą przyciszyć, a być może coś zanucą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj