Dziennik Gazeta Prawana logo

Mocna płyta, słynne trio. Meller, Gołyźniak, Duda grają dla fanów rocka [RECENZJA "Breaking Habits"]

2 stycznia 2017, 21:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Okładka płyty "Breaking Habits"
Okładka płyty "Breaking Habits"/Media
Zanim płyta się ukazał dużo było spekulacji, domysłów oraz sieciowych legend. Gdy płyta się ukazała dostaliśmy to, czego spodziewać się powinniśmy – jeden z najbardziej solidnych rockowych albumów ostatnich lat.

Nie lubię określenia supergrupa. Narzuca ona myślenie o muzykach w kontekście superbohaterów. A przecież – jak ostatnie filmy o niezwykłych bohaterach pokazują – tendencja jest jasna: wszyscyśmy z tej samej gliny, a tylko niektórzy od natury talent inny dostali.

Nie obiecywałem sobie, że nagle dostanę coś co będzie super, czyli wyrastało ponad poziom znany z płyt Quidam czy produkcji Riverside. Bo – szczerze mówiąc – patrząc na sukcesy tych grup na świecie, uprawnione jest stwierdzenie, że one na swój status „supergwiazdy” zapracowały wypełniając hale i areny. Ale też zlekceważyć albumu „” nie można. To bez wątpienia jedna z najlepszych rockowych produkcji ostatnich lat w Polsce.

Głos wprowadza nas w pewnego rodzaju rozdwojenie jaźni. Bo Mariusz Duda nie zmienia t nagle swej stylistyki śpiewania – może chwilami stara się podciągnąć rozmarzone frazy w stronę charakterystyczną dla hard rocka, ale co mniej zorientowani mogą się nabrać. Gdyby tak też wsłuchać się w „” czy koncertowy materiał z Baja Prog też moglibyśmy powiedzieć, że jabłoń wcale tak wielkiego rozrzutu nie miała.

Można odnieść wrażenie, że płyta powstała z radości grania, z przyjemności jaka muzycy czerpali grając ze sobą w studiu. Słychać to i w tytułowym „”, które wydaje się naturalna konsekwencją wspólnego jammowania – słychać jak ze wspólnych eksperymentów, korespondencji sekcji z gitarą rodzi się melodia. Słychać, że nie ma tu przymusu, noża na gardle, wydawcy z brzytwą krzyczącego „deadline”! Z drugiej strony nie ma tez innej pułapki projektów nagrywanych bez presji – zbytniego odbiegania od formy i ucieczki od profesjonalizmu.

Magicznych momentów na płycie jest więcej: „” ma fragmenty przypominające klimatem Rush, „” to zabawa formą i głosem (przy okazji to nagranie, w którym Duda od Riverside ucieka chyba najdalej).

Ciekaw jestem dalszych losów grupy. Pierwszy album rozbudził nadzieje, sprawił że już chce się kontynuacji. Zwłaszcza, że czterdzieści trzy minuty przy tej płycie upływają nie wiedzieć kiedy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj