Dziennik Gazeta Prawana logo

Dobry tydzień zaczyna się we wtorek. Voo Voo "7" [RECENZJA]

14 marca 2017, 12:41
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Voo Voo; fot. Jacek Poremba
Voo Voo; fot. Jacek Poremba/Media
Wojtek Waglewski mówił, że po fascynacji riffowymi, gitarowymi konstrukcjami zaczął poszukiwać czegoś innego. To coś cały czas podane jest w języku, do którego Voo Voo przyzwyczaiło nas od lat, ale nowe, zaskakujące elementy są tu obecne.

Pomysł jest prosty. Płyta „” tyleż nagrań zawiera, a zatytułowane są one tak, jak kolejne dni tygodnia. By nie było jednak za prosto płyta zaczyna się od „”, kończąc na „”. We wtorki w radiowej Trójce Wojciech Waglewski współprowadzi z synem „” prezentując rzeczy, do których raczej docierać trzeba, niż oczywistości z list przebojów. Audycję warto tu wspomnieć i polecić nie tylko dlatego, że warto słuchać więcej, ale też i z tego powodu, że płycie momentami do „Higieny ucha” najbliżej. Raz na jakiś czas dbając o naszą kulturę muzyczną Waglewscy prezentują rzeczy, które rozwijają, sięgając przy tym nierzadko po muzykę źródłową i minimalistów. Ich wpływ na obecne brzmienia Waglewskiego jest oczywisty.

Majstersztykiem jest „”, która w konstrukcji odnosi się niemal wprost do dzieł m.in. Steve Reicha, jego „Music for 18 Musicians”. Oczywiście język sztandarowej kompozycji minimalistów przetłumaczony i twórczo przerobiony jest przez Waglewskiego prowadząc nas w krainę, z której zdecydowanie bliżej do źródeł niż do znanych z poprzednich płyty konstrukcji.

Oczywiście nie brak tu kompozycji wyraziście przebojowych, zarysowanych tak, by jak najmocniej wciągnąć na koncertach, które są solą grania Voo Voo, w współdziałanie i takich, które mogą być punktem wyjścia do zabaw muzycznych, które trwają znacznie dłużej niż niecałe sześć minut, które trwa np. nagranie „”. Smyczkowe zakończenie pozostawia nawet poczucie niedosytu, chciałoby się, by zabawa rytmem i pojawiającymi się na jego tle , w nieco jazzowej odsłonie, instrumentami trwała znacznie dłużej.

Nawet jednak przy tak wyraziście zarysowanym, łatwym do powtórzenia rytmie Voo Voo nie gubi klimatu albumu, który ma zdecydowanie bardziej służyć nastrojowi (kto wie, może nawet kontemplacji) niż krotochwilnemu podbijaniu taktu nogą. Nie zmieniają go tu nawet gitarowe poszukiwania z „”. Bardziej po zakończeniu albumu pozostaniemy z narastającym rytmem „”. Mając nadzieję graniczącą z pewnością, że to tylko wyjście. I do wykonań na żywo i do tego, co czekać będzie nas w przyszłości.

Budujące, jak w 64 wiośnie życia można wciąż zaskakiwać.

Voo Voo "7"; ART 2/ Agora

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj