Dziennik Gazeta Prawana logo

W muzycznym pojedynku braci Gallagher młodszy jest lepszy. Tym razem Liam > Noel [RECENZJA PODWÓJNA]

27 listopada 2017, 13:05
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Noel Gallagher i Liam Gallagher
Noel Gallagher i Liam Gallagher/Shutterstock
Kiedyś będąc razem w Oasis rywalizowali z Blur, a ich walka o to, która grupa będzie numerem jeden rozgrzewała tłumy i napędzała sprzedaż płyt. Teraz bracia Gallagher w zbliżonych do siebie terminach wydali płyty. I choć nikt oficjalnie nie powie o konkurowaniu, to na usta ciśnie się modne pytanie: przypadek?

Gdzieś pomiędzy czterdziestym a pięćdziesiątym rokiem życia mężczyźni ponoć ostatecznie dochodzą do tego, czego chcą w życiu. Wydawało się, że cele braci Gallgher zawsze były proste: ich ukochany klub Manchester City ma wygrywać wszystko, co się da, a oni mają żyć na odpowiednim poziomie dzięki byciu gwiazdami rocka. Sytuacja zmieniła się jednak o tyle, że sam sentyment do nazwy Oasis, czyli największej muzycznej marki na Wyspach Brytyjskich od czasów The Beatles przestał wystarczać. Trzeba było zacząć tworzyć coś nowego. Coś, co przekona nawet tych, których w czasach największych triumfów Oasis nie było jeszcze na świecie.

Trzeba przyznać, że bardzo dobrym prognostykiem dobrej zmiany był wydany w lutym 2015 roku pod szyldem nowej grupy Noel Gallgher’s High Flying Birds album „”, na którym w sposób dla wielu zaskakujący rozwijał dotychczasowe osiągnięcia, sięgał po rozbudowane kompozycje, ocierał się o psychodelię, a nawet wręcz cytował Floydów. Do tego doszły całkiem udane koncerty, a Noel przestał być postrzegany tylko i wyłącznie jako potencjalny dostawca melodyjnych refrenów (u dużej części fanów i krytyków dostarczyciele przebojów, które nucimy po pierwszym przesłuchaniu są traktowani nie wiedzieć czemu jak zaraza).

Zapowiedź nowej płyty była potraktowana jako jedno z wydarzeń jesieni. Kiedy jednak „” się ukazywało napięcie wyraźnie spadło. Nagrania, które nam zaprezentowano przed premierą przywodziły na myśl czasy, kiedy Oasis było na równi pochyłej – wspomniane refreny były podkręcone aż za mocno i przekroczyły niepisaną granicę, kiedy powtarzalność nut zamiast radować - męczy. „”, „” czy „” są tego najlepszymi przykładami. Czy nowe dzieło Wysoko Latających Ptaków należy zatem omijać szerokim łukiem? Też nie. Jest tu kilka kompozycji do których z radością chce się powracać. „”, „” (już sam tytuł nakazuje mieć skojarzenia z Floydami), czy „” sprawiają wrażenie, jakby napisał je inny muzyk. W sposób dojrzały Noel prowadzi nas za rękę po kompozycjach, w których dużo jest przestrzeni, smaczków dla zorientowanych, a dla tych początkujących z szacunkiem wykonanego niezwykłego rockowego rzemiosła, czego dowodem jest poruszające „”. Są nagrania o takim nagromadzeniu emocji, że słowa są w nich po prostu zbędne.

Ogniwem pośrednim pomiędzy czasami Oasis a High Flying Birds jest „”, które wydaje się w kategorii przeboju nagraniem najlepszym. Reszta niestety każe się zastanawiać, czy wspomniana dojrzałość faceta przed pięćdziesiątką Noela już dotknęła.

To, co jest słabością na płycie „” jest siłą Liama, bo już od pierwszego dźwięku wydanego 6 października albumu „” wiemy, że to płyta wokalisty Oasis nie tylko ze względu na jedyną taką barwę głosu. To jest po prostu płyta bezczelnie, wręcz w sposób wyrachowany przebojowa, taka przy której noga sama zbiera się do wybijania taktu, ręce do klaskania, a po jej wyłączeniu natychmiast śpiewamy pod nosem, to co usłyszeliśmy.

Liam uderza w nas bardzo celnie już dwoma pierwszymi ciosami, serwując po sobie „” oraz „”. W tym drugim młodszy Gallagher wykłada co robić, by publiczność natychmiast zaczęła się bawić na koncercie, pokazując schematy, które nigdy (?) się nie znudzą fanom gitarowego grania.

Noel zaskakująco dużo razy mruga okiem do fanów Pink Floyd. Liam Gallagher zdaje się nam mówić na nowej płycie: nie szukajcie po całym świecie, skoro i tak wiadomo, że najlepszą formacją w historii było, jest i będzie The Beatles. Muzyk bije pokłon czwórce z Liverpool kilkukrotnie, z czego najmocniej daje się to usłyszeć w połączeniu „” z „”. Przy okazji – zagrajcie sobie to ostatnie w połączeniu z „” albo „”.

Mając do wyboru – mieć już w sumie trzy płyty od braci Gallagher, z których dwie i pół jest naprawdę materiałem godnym uwagi, czy nawet patrząc na eksperymenty Beady Eye lub mieć coś w stylu ostatnich dokonań Oasis zawsze wybiorę to pierwsze rozwiązanie. Na to, że bracia razem – kochając się obrażając – wejdą na poziom z „", czy choćby „” wciąż nie jestem w stanie uwierzyć.

Liam Gallagher „As You Were”; Warner Music Polska 7/10
Noel Gallgher’s High Flying Birds „Who Built The Moon?” Universal Music Polska 5/10

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj