Pewnego rodzaju konsekwencją rozwoju polskiej sceny muzycznej jest to, że coraz mniej przejmujemy się tym, czy dana płyta ma brzmienie lokalne czy światowe. Po prostu ma brzmieć, a czy to jest spojrzenie w świat, czy odwołanie do korzeni – to ważne, ale nie przesłania spojrzenia na całokształt.

Reklama

Piszę to słowa, bo kiedyś dziennikarze muzyczni i ludzie z branży na kolana padliby słuchając, jak fantastycznie nagrany i zrealizowany jest album „Belly of the Whale”. Duet Smolik/Fox nie ogląda się na schematy obowiązujące, na to, czy nasz system radiowego mainstreamu uśmiechnie się do produkcji. Choć powinien, bo to wiązanka melodii, od których nasz dzień robi się lepszy, a nasza kultura słuchania idzie w górę.

Trwa ładowanie wpisu

Brzuch wieloryba to – proszę przyznać - spora skarbnica. W niej znajdują się piosenki z jednej strony ambitnie zahaczające o elektronikę, z drugiej wpisujące się w nurt nazywany alternatywnym popem. Tym razem to etykieta wyjątkowo adekwatna, bo pokazująca jak wiele przyjaznej melodyki można zmieścić bez posługiwania się banałem. Z jednej strony mamy tradycyjną powtarzalność struktury piosenki. Z drugiej zaś nie ma tu spadania cukru w aucie, jest inteligentna zabawa słowem i dźwiękiem.

Nie ma wątpliwości, że to nie będzie pochód przez stadiony. Jest za to pewność, że to płyta do której będzie się chciało wracać, która rozjaśnia dzień i daje ciepło. Która nas rozwija.