1. (posłuchaj >>>)
Oj, nie ma trio łatwego życia z pierwszym wielkim przebojem z albumu "Licensed to Ill". Dlaczego? Bo wbrew intencjom raperów, piosenkę pariodującą lekkie imprezowe
pioseneczki, słuchacze zrozumieli zbyt dosłownie. "Walcz o swoje prawa do balangowania" - ironizowali hiphopowcy. "Wielu
gości podśpiewywało sobie zupełnie serio "Fight for Your Right" zupełnie nie będąc świadomym, że to właśnie z nich robiliśmy sobie jaja" - wzdychał jeden z
członków tria, Mike D.
2. (posłuchaj >>>)
Wokalista zespołu Michael Stipe wyznał kiedyś, że gdyby mógł, najchętniej by zapomniał, że największy hit z albumu "Out of Time" w ogóle istnieje. Powstrzymuje się
jedynie przez wzgląd na fanów. "Nie powiedziałbym, że śpiewanie tej piosenki jest żenujące. ".
3. (posłuchaj >>>)
Wyobraźcie sobie, że jesteście znanym zespołem rockowym, macie na koncie sporo doskonałych kompozycji, paręnaście mocnych hitów i tę jedyną, jedyną piosenkę, którą w całości wasi fani
znają chyba lepiej od was samych. Wyobraźcie sobie, że dajecie koncert, jesteście na scenie, a przed wami stoi podekscytowany tłum, który nagle zaczyna buczeć i gwiazdać. Gwiazdanie się
nasila, a jedyne - i wiecie to doskonale - co może je zniwelować, to zagranie tego jednego, jedynego megaszlagieru. . Mniej więcej dlatego Radiohead pluje sobie w brodę, że wymyślił kiedyś taką piosenkę jak "Creep".
4. (posłuchaj >>>)
Ten radosny i optymistyczny kawałek - pewnie jeden z najbardziej radosnych i optymistycznych w historii - McFerrin napisał w jakąś godzinę. Sam twórca się nie spodziewał się, jaki przebój
można zmajstrować przez sześćdziesiąt minut. A jednak! Piosenka zdobyła Grammy, a masowej popularności przysporzyło jej wykorzystanie w kampanii prezydenckiej George'a H. W. Busha w 1988
roku. "To nie tak, że nie kocham tej piosenki - tłumaczył McFerrin. - Moje piosenki są jak dzieci. Niektóre chcesz ciągle mieć przy sobie, a ".
5. (posłuchaj >>>)
Led Zeppelin prawdopodobnie kiedyś jeszcze by się zeszli, pod warunkiem, że nie dla tej "krwawej, ślubnej piosenki" - jak ją opisał Robert Plant. Muzyk w 1988 roku powiedział
"Los Angeles Times": ". Jego słowa i muzyka były dla mnie ważne w 1971 roku, kiedy powstał. Ale 17
lat później? To już nie dla mnie".
6. (posłuchaj >>>)
Ten singiel przyniósł niewiarygodną sławę i bogactwo drużynie Kurta Cobaina. Niejeden dałby się pokroić, żeby mieć taki w repertuarze. Kurt entuzjazmu słuchaczy, którzy oszaleli na
punkcie piosenki, nie podzielał. "Grać ją jest niemal żenujące. " - skarżył się magazynowi "The Rolling
Stone".
7. (posłuchaj >>>)
Trudno powiedzieć, czy łysogłowa Irlandka bardziej nie znosi samej piosenki czy jej autora i pierwszego wykonawcy, . Krótko po tym, jak odświeżona wersja utworu małego księcia
funku z 1980 roku sięgnęła szczytów list przebojów, Sinead spotkała się z Princem. Spotkanie, podczas którego muzyk nie omieszkał wyłożyć zarzutów co do jej - nawiasem mówiąc dużo
popularniejszego od pierwowzoru - wykonania, zakończyło się w strugach śliny! "" - przyznała po latach.
Prince tak zalazł jej za skórę, że jeszcze w 2005 roku, kiedy ktoś podczas koncertu krzyknął "Prince!", rzuciła ze sceny: .
8. (posłuchaj >>>)
Kiedy w 1966 roku piosenka o dziewczynce, która uwielbia lizać tytułowe „Lizaki” zdobywała szczyty francuskich list przebojów, 19-letnia wówczas niewinna panna France nie
przypuszczała, jak . Troszkę jednak podrosła, dojrzała i dostrzegła w końcu nieco inne znaczenie lizaków. Obrażona na autora piosenki
– pierwszego prowokatora muzyki znad Sekwany, Serge’a Gainsbourga, tego od erotycznych pojękiwań w „Je
t’aime (moi non plus)" – już nigdy "Les Sucettes" śpiewać nie chciała.
9. (posłuchaj >>>)
"Nie jestem pewna, czy mogłabym zaśpiewać raz jeszcze "Holiday" czy "Like a Virgin" - powiedziała nowojorskiej radiostacji Z100. - No po prostu nie
mogłabym. ". Oj, coś kręci z tymi nielubianymi przebojami. Wszak "Holiday" pojawiło się na jej
ostatniej trasie "Sticky & Sweet"... Chociaż tak z drugiej strony, za darmo nie grała, a 408 milionów dolarów zarobionych podczas tournee, to wystarczające
zadośćuczynienie za pświęcenie, na jakie musiała się zdobyć świergoląc "Holiday Celebrate, Holiday, Celebration, Come together in every nation".
10. (posłuchaj >>>)
Hit po wielu latach starań ma swoje dobre i złe strony. Zwłaszcza, jeżeli to kawałek niejako z odrzutu, który wieki wcześniej nagrał twój stary zespół. Tak przynajmniej sądzi Tom Petty.
Nie chciał od nowa nagrywać piosenki „Don't Do Me Like That” z repertuaru swojej dawnej kapeli Mudcrutch (porzuconej dla formacji Tom Petty and the Heartbreakers). Przekonał go
dopiero producent Jimmy Iovine. I co? I piosenka z miejsca wskoczyła na pierwsze miejsca list przebojów. Za co więc Petty tak jej nie znosi? Może za i wiary w przebojowy
potencjał tego singla?