Dziennik Gazeta Prawana logo

Suzanne zaprasza na wycieczkę po Ameryce

13 października 2007, 15:28
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Jeśli naprawdę chcecie się dowiedzieć, co czuje kobieta, posłuchajcie Suzanne Vegi" - wyznał kiedyś Quentin Tarantino. Wiedział, co mówi, bo rzadko można spotkać artystkę, która tak opowiada prawdziwe historie. Jej nowy album to przejmująca wycieczka po współczesnej Ameryce.

Jeśli kogokolwiek można nazwać matką popularnych dziś "wokalistek z sąsiedztwa", to właśnie 48-letnią mieszkankę Nowego Jorku. Dzięki szczerości i tekstom sprawiającym wrażenie wyjętych z intymnego pamiętnika, publiczność pokochała Suzanne, która przygotowała grunt pod karierę wokalistek w rodzaju Norah Jones czy Corinne Bailey Rae.

Zresztą to nie przypadek, że najnowszą płytę Vega nagrała dla wytwórni Blue Note, jazzowego giganta, w którego barwach swoją ostatnią płytę wydała również... Norah Jones. Ale Sue ma przewagę na swoimi konkurentkami - jest dużo starsza. Czas największych hitów ma już dawno za sobą i nie musi się śpieszyć, płyty nagrywa średnio co pięć lat i słychać, że każde słowo na tej najnowszej ma swoją wagę. Vega nie strzępi języka na typowe popowe bzdury o "tęsknocie i ochocie". Uważnie przygląda się wariackiej współczesności i opisuje ją z pogodnym dystansem, za który wszyscy pokochali ją w megahicie "Luka" z 1987 roku.

Tytuł nowego albumu "Beauty And Crime" (Piękno i zbrodnia) trafnie opisuje ducha jej twórczości. To nieśpieszna kronika współczesnej Ameryki, a wokalistka nie stroni od trudnych tematów (w "Anniversary" śpiewa o rocznicy ataków na WTC, a "Angels Doorway" opowiada o żołnierzach wracających do domu), ale skupia się głównie na zwykłych problemach i sytuacjach: spotkaniu z grafficiarzem, dziewczynie decydującej się na operację plastyczną z miłości do chłopaka, łzach swojej córki czy metafizyce rośliny próbującej sięgnąć nieba mimo licznych przeszkód.

Wszystkie piosenki to melodyjne akustyczne perełki znane z początków jej kariery, dodatkowo ozdobione ledwo słyszalnymi ornamentami elektronicznymi, jednak dalekimi od eksperymentów z albumu "99.9F" czy "Nine Objects Of Desire". Słychać tu głównie gitarę i wokal, ale w prawie każdym utworze czeka na słuchacza jakaś niespodzianka - płacząca wiolonczela w "Edith Wharton’s Figurines", oldskulowy bas we "Frank & Ava" czy urzekająco proste chóry gospel w "Anniversary".

Uwagę zwracają też uwodzicielskie smyczkowe aranże przywodzące na myśl, mistrzowskie w tej dziedzinie, dokonania Craiga Armstronga, odpowiedzialnego m.in. za smyki na płytach Massive Attack. Całość spina nieinwazyjny, bliski wokal Vegi, który stał się wzorem nie tylko dla wielu współczesnych wokalistek, ale i punktem odniesienia przy opracowywaniu algorytmu kompresji mp3. "Wiedziałem, że jeśli po konwersji uda mi się zachować cechy jej delikatnego, bliskiego ludzkiemu uchu brzmienia, to cała reszta musi zabrzmieć dobrze" - wspomina w jednym z wywiadów twórca algorytmu Karlheinz Brandenburg. Nie mylił się.


Suzanne Vega
"Beauty And Crime"
EMI

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj