Dziennik Gazeta Prawana logo

Hooverphonica dźwięki z popowej ręki

18 lutego 2011, 10:20
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Hooverphonic
Hooverphonic/Sony Music
Zmienili wokalistkę, wrócili do popowych melodii, nagrali nowy album "The Night Before". Belgowie z Hooverphonic znowu rozleniwiają, z różnym skutkiem

Po eksperymentach z mrokiem i psychodelią na poprzednim albumie "The President of the LSD Golf Club" bardzo chcieliśmy powrócić do popowych dźwięków, dzięki którym zdobyliśmy popularność. Do pięknych aranżacji i chwytliwych melodii – zdradził „Kulturze” pomysł na nowy album Hooverphonic lider grupy Alex Callier.

Najnowszą, siódmą w karierze płytę "The Night Before" nagrali z wyłonioną w castingu wokalistką Noémie Wolfs. Belgowie po raz kolejny udowodnili, że potrafią pisać dobre, proste melodie ubarwione skrzypcami i dęciakami. Komercyjnie album już się sprawdził – w ciągu tygodnia pokrył się w Belgii platyną. Artystycznie płyta nie broni się już tak dobrze.

Pierwszy singiel "The Night Before" – swoją drogą największy w karierze grupy sukces w belgijskich stacjach radiowych – równie szybko wpada w ucho, co z niego wylatuje. To "zasługa" równie prostej i rytmicznej co nudnej kompozycji i Noémie śpiewającej tak, jakby nie chciała pokazać pełni swoich wokalnych możliwości. Podobnie nieciekawych pod względem melodii piosenek (jeden ruch na gitarze i automatyczna perkusja) jest na płycie więcej. "Identical Twin" i "How Can You Sleep" dłużą się niemiłosiernie, mimo że trwają zaledwie po trzy minuty. Na szczęście Hooverphonic nie zapomnieli, jak się tworzy przeboje w stylu "2Wicky" czy "Inhaler" z ich debiutu "A New Stereophonic Sound Spectacular" z połowy lat 90., kiedy jeszcze flirtowali z trip-hopem. Zresztą to właśnie "2Wicky" w dużej mierze zawdzięczają sukces, zwłaszcza od czasu, gdy w swoim filmie "Ukryte pragnienia" użył go Bernardo Bertolucci.

Na "The Night Before" podobnie wciągających co na debiucie numerów nie brakuje. Znakomite jest "George’s Cafe", o którym Alex powiedział, że był najdziwniej skomponowanym numerem na płytę. – Pracując w 2009 roku w Norwegii nad nowym albumem, spotkałem pewną Angielkę. Zaczęliśmy opowiadać sobie o londyńskich knajpach i zdradziłem jej, że najgorsze śniadanie, jakie zjadłem w życiu, zjadłem właśnie w George’s Cafe w Londynie. Po naszym spotkaniu przez tydzień każdego ranka podczas prysznica w głowie pisałem ten utwór. Później w ciągu dwóch godzin przelałem go do laptopa. To jedyna kompozycja, której ostateczna gotowa wersja powstała w wyobraźni – dodaje Callier.

"George’s Cafe" nie opowiada jednak o angielskim śniadaniu, ale o knajpie rodem z taniego kryminału, gdzie ukrywają się gangsterzy i gdzie lepiej nie przychodzić na kawę z ukochaną. Pojedyncze wibrujące akordy gitary, dźwięki trąbki a la Miles Davis, niepokojące skrzypce i lekki chórek tworzą duszny knajpiany klimat. Numer mógłby spokojnie trafić na soundtrack któregoś z Bondów, najlepiej tych, do których muzykę pisał John Barry (od "Dr No" po "W obliczu śmierci"). Zresztą sam Alex nie ukrywa swojej fascynacji muzyką filmową Barry’ego: – Od kiedy zobaczyłem pierwszy raz film z Bondem, jestem zakochany w muzyce Johna. Dedykowaliśmy mu zresztą nasz niedawny koncert, który graliśmy zaraz po jego śmierci. Ostatnia piosenka z "The Night Before" – "Danger Zone" – to hołd złożony Barry’emu.

W "Danger Zone", podobnie jak w "George’s Cafe" czy "Heartbroken", Noémie pokazuje, że przeszła casting nie tylko z powodu swojej wyjątkowej urody. Jej głos w niczym nie ustępuje poprzedniej wokalistce Hooverphonic Geike Arnaert. Wolfs potrafi zaśpiewać delikatnie i nisko, by po chwili donośnie krzyknąć. Jej lekko zachrypnięta, drgająca wokaliza to jeden z największych atutów "The Night Before". Szkoda tylko, że Alex z wielu piosenek, które nagrał wraz ze współzałożycielem grupy Raymondem Geertsem, wybrał również takie numery jak wspomniany "Identical Twin". Choć, jak sam mówi, kierowali się głosem Noémie – napisaliśmy jakieś 35 piosenek i podczas prób w studio Wolfs próbowała śpiewać do każdej z nich. Wybraliśmy te, do których jej głos pasował najbardziej.

Szkoda, że kryterium nie była jakość piosenki. Mimo tych kilku wpadek Hooverphonic nagrali dobry album, którym zachwyceni będą fani leniwego, niekomplikowanego, ale uroczego grania. Poszukiwacze świeżości i eksperymentu w muzyce "The Night Before" raczej więcej niż raz nie włożą do swojego odtwarzacza.

HOOVERPHONIC | The Night Before | Sony Music Poland

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj