Ukazały się reedycje trzech płyt brytyjskiego Japan. Kapela działała w latach 1974 – 1982. Próbowała też reaktywacji na początku lat 90., ale bez powodzenia. Na początku kariery inspirowali się dokonaniami Roxy Music i Davida Bowiego. Jednak na trzeciej płycie "Quiet Life" skręcili w stronę new wave i... znaleźli się w czołówce sprzedaży na Wyspach. W 1982 r. zaraz po tym, kiedy wyprzedali sześć koncertów z rzędu w London’s Hammersmith Odeon, rozpadli się. Na początku 2011 r. na raka zmarł basista Japan Mick Karn. Właśnie miał zacząć nagrywać z wokalistą legendarnego Bauhausu Peterem Murphy.

Bitwa na głosy

Klawiszowiec Duran Duran Nick Rhodes przyznał w jednym z wywiadów, że gdyby nie Japan, nie byłoby Duranów. Nie znalazłem dowodów na to, że wokalista jego kapeli Simon Le Bon powiedział tak samo, ale temu, że musiał słuchać wokali Davida Sylviana z Japan, nie można zaprzeczyć. Le Bon próbuje śpiewać funkowo i rytmicznie jak Sylvian. Ma jednak dużo mniejsze możliwości wokalne. Głęboki, aksamitny, wibrujący głos Sylviana przypomina wokalizę Le Bona, ale tylko na takim poziomie, na jakim Myslovitz przypominają Radiohead. Wokale obu panów wydają się identyczne tylko wtedy, gdy Sylvian śpiewa melodyjne pioseneczki w stylu "Quiet Life". Kiedy już jednak szaleje wokalem jak w "Television" z albumu "Adolescent Sex", przypomina bardziej miks Dawida Bowiego z Mickiem Jaggerem niż wokalistę synthpopowego zespołu.

Prawie te same nuty

Reklama
W sieci nie brakuje stron konfrontujących zespoły – jest nawet specjalny porównawczy profil na Facebooku: Duran Duran Vs Japan. Oba różnią korzenie, inspiracje i umiejętności muzyków. Żeby jednak zrozumieć, dlaczego kapele pasują do siebie, wystarczy zestawić na przykład numer "Alien" Japan z "Union Of The Snake" Duran Duran. Niemal identyczne brzmienie klawiszy, silny bas, dodatkowe, nieelektroniczne dźwięki i zmieniające się tempo numerów, nie mówiąc już o podobnym wokalu. Każdy z tych kawałków mogłyby nagrać obie kapele.

Blond loki i makijaż

Gdyby postawić obok siebie Sylviana i Le Bona z lat 80. wyglądaliby jak bliźniacy. Te same blond loki, makijaż, garniturek i zatroskany wzrok. Zresztą inni członkowie kapel wyglądali podobnie – chętnie malowali na jaskrawe kolory części swoich grzywek. Teraz farbują je już tylko po to, by ukryć siwe włosy.
JAPAN | Original Album Classics | Sony Music