Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie skończyć jak Kronos Quartet

5 listopada 2007, 23:19
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
London Sinfonietta to symbol komercyjnego sukcesu współczesnej klasyki. Na krakowskim Festiwalu Sacrum Profanum wykona przeboje Steve Reicha, najpopularniejszego i najbardziej wpływowego kompozytora XX wieku. John Constable, pianista zespołu, opowiada KULTURZE TV o awangardowych korzeniach techno oraz specyfice kultury amerykańskiej.
London Sinfonietta wykonuje wyłącznie muzykę współczesną. Skąd taka specjalizacja?

Ani składy, ani techniki wykonawcze większości tego typu zespołów nie odbiegają od klasycznych orkiestr. Sam z powodzeniem łączę pracę w London Sinfonietta z karierą solowego pianisty oraz klawesynisty w Academy Of St. Martin In The Fields, cenionym zespole muzyki dawnej. Dzisiejsze utwory wymagają czasami specyficznych umiejętności, na przykład w kompozycjach Stevea Reicha niezbędna jest ogromna precyzja oraz jazzowy feeling, jednak dla wykształconego instrumentalisty nie powinno to stanowić problemu. Specjalizacja wynika głównie z tego, że w głównym nurcie filharmonicznym muzycy mają niewiele okazji, by grać kompozycje współczesne.

Dlaczego zespoły amerykańskie grają utwory minimalistyczne, francuskie - mikrotonowe i elektroakustyczne, zaś holenderskie nawiązują do brzmienia big-bandów?

To kwestia lokalnych mód oraz dogmatów. Wciąż ogromny wpływ na życie Paryża wywiera klasyk awangardy Pierre Boulez, zaś styl współczesnej muzyki holenderskiej to dzieło jednego człowieka, zafascynowanego jazzem i minimalizmem Louisa Andriessena. London Sinfonietta od początku starała się prezentować jak najszersze spektrum nowoczesnej kompozycji. W repertuarze mamy amerykańskich minimalistów, jak Steve Reich czy John Adams, ale też awangardzistów Briana Ferneyhougha oraz Harrisona Birtwistlea.

W latach 70. wytworzył się podział na łatwą oraz trudną muzykę współczesną. Reich i Górecki sprzedają setki tysięcy płyt, a Ferneyhough oraz Birtwistle funkcjonują wyłącznie w hermetycznym festiwalowym światku. Coś się zmieniło od tamtego czasu?

Reich i Górecki odwołują się do klasycznie rozumianej melodyki, harmoniki oraz rytmu. Kompozytorzy posługujący się bardziej awangardowym językiem dźwiękowym nie mogą liczyć na masowy sukces. Ale na sprawy artystyczne nakładają się jeszcze kwestie rynkowo-marketingowe. Nasze wykonanie Trzeciej symfonii Góreckiego z 1993 roku rozeszło się w ponad stutysięcznym nakładzie. A przecież ta kompozycja powstała w połowie lat 70. i była grywana od 17 lat, nie wywołując wcześniej zainteresowania!

Przez ostatnie 40 lat London Sinfonietta sama stała się rynkową marką. Samo wykonywanie utworów już wam nie wystarcza?

Owszem. Zamawiamy nowe u kompozytorów, prowadzimy własne wydawnictwo płytowe oraz specjalne programy edukacyjne. W ich ramach amatorzy mogą próbować nowoczesnych metod kompozytorskich oraz wykonawczych. Próbujemy przełamać stereotyp, że muzyka współczesna musi być hermetyczna. I to się udaje. Zaczynaliśmy jako zespół występujący na elitarnych festiwalach. Dziś na naszych koncertach spotkać można koneserów awangardy, klasycznych melomanów, ale też mnóstwo młodzieży o bardziej popowych zainteresowaniach.

Ostatnio sama muzyka współczesna zbliżyła się do kultury popularnej, a wy do tego się przyłożyliście. Niedawno nagraliście album z łączący kompozycje Reicha, Cagea i Stockhausena z aranżacjami inteligentnego techno z cenionej wytwórni Warp Music.

Warto odrzucić środowiskowe oraz gatunkowe etykietki i skupić się na wartości muzyki. Przecież twórcą, który wywarł największy wpływ na techno, jest Steve Reich. London Sinfonietta współpracuje z wieloma artystami spoza kręgów akademickich i często bywam zaskoczony, jak wyrafinowaną muzykę tworzą. Największe wrażenie zrobiły na mnie utwory napisane dla nas przez członków Radiohead. Z drugiej strony należy pamiętać o dobrym smaku. Aranżacje utworów Aphex Twina, Boards Of Canada czy Autechre nie pasowałyby do naszych standardowych koncertów, więc wykonywaliśmy je w ramach specjalnej trasy, która przyciągnęła ponad 25 tysięcy słuchaczy. Nie chcielibyśmy stać się kolejnym Kronos Quartet, który z biegiem lat grywa coraz mniej współczesnych kompozycji, a coraz więcej nie zawsze udanych aranżacji folkloru oraz popu.

W Krakowie wystąpicie na festiwalu muzyki amerykańskiej. Coraz częściej podkreśla się jej odrębność względem tradycji europejskiej

Kultura amerykańska wyrasta z różnorodnych źródeł i to decyduje o jej otwartości. Z jednej strony działają tam kompozytorzy bardzo europejscy, chociażby Elliott Carter czy Charles Wuorinen. Ale nie brakuje też specyficznie amerykańskich fenomenów, jak George Gershwin, John Cage czy Steve Reich. W Europie tak silne i głębokie inspiracje muzyką azjatycką, afrykańską oraz popularną byłyby po prostu niemożliwe.

Festiwal Sacrum Profanum
Kraków, 16 - 23.09
London Sinfonietta
18.09, Dawna fabryka Emalia
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj