Dziennik Gazeta Prawana logo

Do śpiewania potrzebuję siły

24 kwietnia 2009, 21:43
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Do śpiewania potrzebuję siły
Inne
Zawsze zabieram ze sobą część polskiej rodziny. Inaczej mam wrażenie dziwnego braku - tak jakby wakacje bez nich były nieudane. Od pewnego czasu podróżujemy też z Kevinem (wieloletni partner życiowy Basi - red.) samochodem po Polsce - mówi KULTURZE Basia Trzetrzelewska. Przeczytaj, o czym jeszcze opowiedziała nam piosenkarka.

Marzę, by wreszcie po latach pojechać nad morze. Pamiętam rodzinne wczasy z dzieciństwa, zawsze spędzane nad Bałtykiem. Raz do roku trzeba było tam się wybrać – rozłożyć się z kocem na plaży i opalać. Dziś, mimo że widziałam wiele pięknych i egzotycznych plaż, wciąż tęsknię do zimnego Bałtyku.

Pewnie tak jak innym wieloletnim emigrantom Polska kojarzy mi się z poezją Mickiewicza i muzyką Chopina. Dlatego gdy słyszę mazurki, po prostu wzruszam się. Tak jak Kevin i Danny, mój najbliższy współpracownik, bardzo lubię swoją pracę, ale nie jestem pracoholiczką. Muszę czasem wyjść z domu i ze studia, żeby pooddychać innym powietrzem. Wyjechać. Dla mnie najważniejsza jest rodzina, więc wracam do niej, kiedy tylko mogę. Przynajmniej raz na miesiąc zjawiam się w rodzinnym Jaworznie, gdzie doprowadzam do porządku dom rodziców. Po prostu muszę co trzy tygodnie tu być, czuć, że mam tych wszystkich chrześniaków, kuzynów, wujków i krewnych. Tu spędzam wszystkie rocznice i święta. Spotykamy się na biesiadach, jemy, pijemy, śpiewamy, gramy w karty.

Nie śledzę karier Polaków w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Nie mam na to czasu. Poznałam wprawdzie Urszulę Dudziak, która dała kiedyś prywatny koncert w naszym londyńskim mieszkaniu, ale na tym koniec moich znajomości z polskimi muzykami. Tomasz Stańko to chyba jedyny znany i niezwykle szanowany w kręgu anglosaskiego i europejskiego jazzu muzyk znad Wisły. Jego nowe płyty zawsze są tutaj kupowane i komentowane w prasie oraz w radiu. W najbliższy weekend wybieram się do londyńskiego Jazz Cafe na koncert Warsaw Village Band. Nie miałam pojęcia, że tak naprawdę nazywają się Kapela ze Wsi Warszawa i że to nasz najnowszy produkt eksportowy. Na ich występ na pewno zaciągnę gromadę przyjaciół. Niech wiedzą, że "polskie" może znaczyć "dobre", prawda?

Już w młodości ciągnęło mnie w stronę Południa i klimatów latynoskich. Miałam oczywiście płyty Breakoutu, Niemena, Niebiesko-Czarnych i Czerwonych Gitar. Lubiłam mój pierwszy zawodowy zespół - Alibabki. Ale nawet wtedy słuchałam głównie Antonio Carlosa Jobima, bo to była taka "moja" muzyka. Do momentu, gdy usłyszałam Arethę Franklin, Jamesa Taylora i Carole King, nie wiedziałam, czym są soul i folk. Gdy ich poznałam, całe moje życie stanęło na głowie. Zakochałam się w muzyce amerykańskiej. Dziś też wciąż jestem głodna nowości - uwielbiam chóry, rosyjską muzykę cerkiewną i muzykę klasyczną. Słucham Ravela, Beethovena (Kevin uważa, że jest zbyt bombastyczny, niezbyt go lubi), Saint-Saensa, Debussy’ego, Glinkę, Czajkowskiego, czyli głównie impresjonizmu i rosyjskiego romantyzmu. Jeśli chodzi o klasykę, to mam słowiański smak. Może Polacy kiedyś wypromują w świecie naszych kompozytorów klasycyzmu, renesansu i klasyki współczesności, tak jak zrobili to Rosjanie? Warto, by świat poznał nas z tej strony.

Łatwo mnie zranić i natychmiast łapię melancholijne nastroje. Do śpiewania potrzebuję siły, radości i stabilnego optymizmu. Muszę czuć, że mam się na kim oprzeć. Kilka lat temu zabrakło mi sensu w życiu. Umarła moja mama i potem długo zbierałam siły, żeby wyjść z depresji. Nie wydobywałam z siebie nawet głosu, nie mogłam w ogóle śpiewać. "Po co?" - pytałam samą siebie. Nawet muzyka innych nie była natchnieniem. Wtedy dziwiłam się artystom, na których twórczości przeżycia osobiste nie zostawiały śladu. Dziś wiem, że muzycy, tak jak wszyscy ludzie, dzielą się na odpornych i nieodpornych.

Spotkaliśmy się podczas Międzynarodowych Targów MIDEM w Cannes. Były to początki mojej kariery solowej, promowałam tam swój debiutancki album "Time and Tide". Zdziwiłam się bardzo, że odnalazł mnie tam polski dziennikarz, bo ja, jeszcze gdy śpiewałam w Matt Bianco, właściwie nawet się nie przyznawałam, że jestem z Polski. Nikt więc nie wierzył, że ta dziewczyna od 'Half a Minute" jest Polką. Tymczasem Marek Niedźwiecki od początku był bardzo entuzjastycznie nastawiony do mojej płyty i namawiał mnie, żebym dalej nagrywała solowe albumy. Marek jest moim prawdziwym fanem i wierzy w to, co robię. Zawsze, gdy ma jakieś uwagi, które zresztą cenię, przysyła je e-mailem, ale między nami nie ma żadnej prywatnej zażyłości. Jego interesuje tylko muzyka, a nie przyjaźnie z artystami. Bardzo mi to imponuje.

Posłuchaj najnowszej płyty Basi ze sklepu >

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj