Bananaz
EMI
ocena: 4
______________________________________________________________________________
Grupa dowodzona przez . Duet Hewlett – Albarn pociągał m.in. za sznurki kultowych multimedialnych wydawnictw i , nie wspominając o legendarnych już koncertach w (z udziałem zarówno żywych, jak i animowanych muzyków), jakie grupa dała w i roku. Wielu fanów spodziewało się więc podobnych fajerwerków po filmie dokumentalnym Ceri Levy’ego, który próbował uchwycić ducha zespołu w latach jego największego rozkwitu od 2000 do 2006 roku.
Jednak wbrew oczekiwaniom – ale akurat właśnie w przypadku Gorillaz właśnie to jest jego największą siłą. W końcu przez blisko dekadę fani mieli do czynienia wyłącznie z wytworami wyobraźni Jamiego Hewletta i Damona Albarna, a teraz po
Dostajemy więc porządną przez które przewijają się takie znakomitości, jak (piękna scena, w której wokalista improwizuje, a obok niego z dzieckiem na kolanach siedzi Albarn, świetnie ukazuje rodzinny charakter projektu Gorillaz), (pamiętacie tego diabolicznego lektora z utworu „Fire Coming Out Of The Monkey’s Head”?) czy producent pykający w ping-ponga w chwilach wolnych od nagrań.
Jest też kilka dłużyzn dokumentujących życie w trasie, ale nawet one zyskują blasku dzięki angielskiemu poczuciu humoru Albarna i spółki. Tak jak wtedy, gdy grupa udziela wywiadów w USA. Jedna z dziennikarek komplementuje Albarna: – Kiedy oglądałam wasz koncert, pomyślałam, że jesteście Pink Floydami nowego pokolenia. Na co Albarn odpalił: – No tak, ale my mamy dobre kawałki...
. Kamera zdaje się nie istnieć dla uczestników tej historii, przez co zyskała ona intymny, nierzadko zabawny sznyt.