Dziennik Gazeta Prawana logo

Graham Coxon na folkowo się nie sprawdza

19 lipca 2009, 10:19
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Folk na tej płycie mu nie wyszedł. Rozlazłych balladek może i przyjemnie się słucha, jednak wracać do nich nie ma się specjalnej ochoty. Album "The Spinning Top" dopiero wtedy nabiera rumieńców, gdy 40-letni założyciel legendarnej grupy Blur zapuszcza się w rockowe czy wręcz psychodeliczne rejony. Wtedy krążka słucha się aż miło!
"The Spinning Top"
Wyd. EMI 2009

p

Większość fanów reaktywowanego niedawno zespołu Blur kojarzy go z postacią , który po rozpadzie macierzystej formacji podbił świat kolejnymi projektami: Gorillaz, The Good, The Bad And The Queen oraz Monkey. Tymczasem druga półkula mózgowa Blur (to m.in. przez jego kłótnie z Albarnem zespół rozpadł się na początku wieku) to nie mniej płodna postać, mająca na koncie siedem solowych albumów i współpracę z licznymi pierwszoligowymi artystami – ostatnio choćby jako producent dobrze przyjętej solowej płyty lidera The Libertines Pete’a Doherty’ego.

. Dość wspomnieć, że na swoich solowych płytach gra na większości instrumentów (oprócz gitary całkiem dobrze poczyna sobie z basem, bębnami i saksofonami) i jest grafikiem odpowiedzialnym za okładki swoich płyt.

Na najnowszej płycie , które obecne były w jego muzyce od samego początku, mimo że wielu kojarzy jego dokonania głównie z estetyką garażowego eksperymentu z poprzednich solowych płyt czy britpopowych gładkości sprzed dekady. Wystarczy wspomnieć jego pierwszą płytę z 1998 roku. W utworze „I Wish” Coxon wyznaje: „I wish I could bring Nick Drake back to life. He’d understand – hold my hand” (Chciałbym przywrócić życie Nickowi Drake’owi. On by mnie zrozumiał, potrzymałby za rękę). I to wyznanie mogłoby posłużyć jako główne motto „The Spinning Top”.


Większość utworów to nastrojowe folkowe ballady zdominowane przez właśnie („In The Morning”). Niestety, te czysto akustyczne momenty należą do najsłabszych. Współczesna muzyka folkowa za bardzo się zmieniła, żeby tradycyjna balladka wzruszyła słuchacza obeznanego z takimi zespołami, jak Animal Collective, Bon Iver czy Grizzly Bear. Chyba że byłaby ona arcydziełem na miarę „Knockin’ On Heaven’s Door” Dylana. A . Owszem, folkowych numerów słucha się miło, tym bardziej że Coxon nie bez powodu uważany jest za jednego z najlepszych brytyjskich gitarzystów, ale . Wyjątkiem jest tylko „In The Morning” z chwytliwym refrenem, który z kolei trochę zanadto zbliża się do stylu Bonniego „Prince’a” Billy’ego. Nie sądzę, żeby ktoś płakał, gdyby ze „Spinning Top” zniknęły tak przeciętne numery jak niemal countrowy „Feel Alright” czy rozlazły „This Home” z romantycznym nie do wytrzymania fortepianem.

Sprawy mają się zupełnie inaczej, kiedy . Jego muzyka zaczyna wtedy dopiero nabierać rumieńców. Tak jak w „Dead Bees” opartym na twardym i zwartym brzmieniu perkusji, doprawionym do smaku thereminem i złowieszczo brzmiącą harmoniją, albo w „Caspian sea” kojarzącym się ze wczesnym okresem twórczości Pink Floyd pod wodzą Syda Barretta. Miło robi się też w „If You Want Me” – z niepozornej ballady rozwija się on w soczysty song w stylu Radiohead. To byłaby rewelacyjna płyta, gdyby skrócić ją o jedną trzecią.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj