Reklama

Koncertowe gwiazdy pojawią się w Oświęcimiu w czwartek. Tego dnia na scenie wystąpi m.in. jeden z najbardziej znanych pacyfistów i alterglobalistów wśród muzyków, Manu Chao. Urodzony w Paryżu artysta (z hiszpańskiej rodziny, która uciekła przed reżimem Franco) na dobre zaistniał w muzyce pod koniec lat 80., dzięki swojemu zespołowi Mano Negra. Już wtedy atakował anarchistycznymi tekstami. W połowie następnej dekady skupił się na solowej karierze (nagrywając przeboje pokroju "Me Gustas Tú"), choć współpracował też chociażby z Amadou & Mariam oraz pisał dla filmu (m.in. dokumentu "Maradona" Emira Kusturicy). Kilkakrotnie grał w Polsce. Tym razem pojawi się ze swoim projektem La Ventura. Tego samego dnia na oświęcimskim Stadionie MOSiR zagrają też m.in. Bednarek i Gromee.

Piątek to już seria ważnych koncertów. Na początek Mela Koteluk, dalej projekt Nowe Sytuacje stworzony przez muzyków z oryginalnego składu zespołu Republika (Zbyszek Krzywański, Leszek Biolik, Sławek Ciesielski), Hey, indierockowy kwartet z Holandii Kensington i na finał Jessie Ware. Wokalistka będzie promowała swój drugi krążek "Tough Love", w którym dała popis możliwości swojego głosu. W rozmowie z "DGP" powiedziała o nim: – Ważne było dla mnie to, by jak najlepiej pokazać swoje możliwości wokalne, by wycisnąć, ile się da, pokazać pełną skalę.

Sobota, ostatni dzień festiwalu, to z kolei chociażby izraelski duet Lola Marsh, Kayah & Transoriental Orchestra oraz dwie zagraniczne gwiazdy. Najpierw pochodzący z Irlandii autor przebojów "The Lady in Red", "Missing You" i "High On Emotion" Chris De Burgh. Oprócz hitów zaprezentuje materiał z ostatniej, wydanej w zeszłym roku płyty "The Hands of Man". Festiwal zakończy istniejący już ponad 35 lat wyspiarski band UB40. Na pewno nie zabraknie ich przebojów "Red Red Wine", "Can't Help Falling in Love" czy "Kingston Town".

Life Festival Oświęcim | 16–20.06