Najpierw nasi reprezentanci. To już tradycja katowickiego festiwalu, że wyjątkowe polskie składy grają swoje kultowe albumy sprzed lat. Po tym, jak w zeszłym roku Kult Kazika zagrał materiał ze "Spokojnie", w tym roku usłyszymy płytę o rok wcześniejszą. Chodzi o pierwszy album Dezertera, czyli wydany w 1987 roku w USA "Underground Out of Poland".
Innym polskim wydarzeniem może być koncert zespołu stałego bywalca OFF-a, Marcina Maseckiego. Jazzman, współautor muzyki do "Zimnej wojny" Pawła Pawlikowskiego przyjedzie ze swoim trio.

Jednak najważniejszym nowym ogłoszeniem festiwalowym jest jeden z headlinerów. Będzie nim brytyjska grupa z 30-letnim rodowodem, Suede. Brett Anderson i jego kumple zasiali popłoch w latach 90., m.in. za sprawą takich numerów jak "Beautiful Ones" czy "Trash". Teraz powracają z nowym krążkiem, wyprodukowanym przez Alana Mouldera (U2, Depeche Mode, Nine Inch Nails) "The Blue Hour". Pochodzi z niego ten singiel:

Ja czekam również na koncert Durand Jones & The Indications. To coś dla fanów klasycznego soulu. Mam nadzieję, że Amerykanie zachwycą mnie tak, jak przed laty Charles Bradley.

Z drugiej strony mocnym ciosem może być niegrzeczne dziecko Mike Skinnera i jego The Streets, czyli Tyron Frampton. Występując pod pseudonimem slowthai staje się raperskim głosem brytyjskiej ulicy. Mocne teksty i mocna osobowość.

Trochę tureckiego egzotyki wniesie na OFF-a melodyjnie mroczny Jakuzi, a rosyjskiego undergroundu IC3PEAK. W kraju Putina już się za nich wzięto. U nas duet pokaże swoją wywrotową twarz.

Pamiętacie zeszłoroczny koncert M.I.A., którego gwiazdą była de facto jej DJ-ka? Tym razem Emerald Rose Lewis przyjedzie solo.

Ja jednak bardziej czekam na złowieszczo-katastroficzno-metalowe The Body ze Stanów, indiepopowy Superorganism, a przede wszystkim psychodelicznego OM.

OFF Festival Katowice 2019 odbędzie się w dniach 2-4 sierpnia, w Dolinie Trzech Stawów. Trzydniowe karnety w cenie 330 zł można kupić w OFF Sklepie.