W 2017 roku wygrali Festiwal Supportów. W 2018 uznani zostali w plebiscycie Gazety Wyborczej uznani za jeden z najciekawszych debiutów roku. Gościli wysoko na Liście Przebojów Programu Trzeciego, koncertowali na ważnych festiwalach oraz u boku wielu znanych polskich zespołów.

Wśród porównań, które pojawiają się, kiedy mówimy o Sonbird, na pierwszym miejscu pojawia się początek zespołu Myslovitz. Bo rzeczywiście bezpretensjonalna forma, przebojowość i styl komponowania wielu osobom przypomina zespół z Mysłowic. Sonbird pochodzą z Żywca i – jak wygląda – są zdeterminowani, by zdobyć podobne miejsce na scenie muzycznej.

Ich debiutancki krążek „Głodny” ukazał się w wytwórni Jazzboy Records, tej samej która jest odpowiedzialna za inwazję muzyki Korteza na kraj. Album, który trafił do sprzedaży na początku lutego utrzymuje się na liście bestsellerów OLIS, debiutując na nim na 16 miejscu.

Płyta przynosi dziesięć kompozycji. Co wiele osób może zaskoczyć, część z nich już jest niesiona przez publiczność na koncertach. Te ostatnie to ogromny atut grupy. Z pewnością siebie wokalista Dawid Mędrzak steruje fanami – robi to tak, jakby na scenie był od lat dziesięciu.

Kiedy rok temu obserwowałem ich pojawienie się na scenie w Krakowie, czyli w czasach, kiedy nikomu nie byli jeszcze znani ujmowała swoboda, z jaką zespół miał kontakt z publicznością i jak szybko, po raptem jednym-dwóch nagraniach „kupował” publiczność.

„Głodny” to zbiór nagrań, które szybko zostają w naszej pamięci. Czasem dominuje tu poprock, który aż prosiłoby się, by pojawił się mainstreamowych radiach, ale czasem gra ostrzej na gitarach, znów odwołując się do szczytnej pamięci o zespole Myslovitz. Mamy zabawę chórkami, której wielu wykonawców się wstydzi, a to przecież podstawa brzemienia wielu wielkich zachodnich marek.