Dziennik Gazeta Prawana logo

Włodek Pawlik: Odczarowuję Moniuszkę. Ściągam go z cokołu i sadzam z nami przy stole [ROZMOWA]

21 kwietnia 2019, 17:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Włodek Pawlik
Włodek Pawlik/PAP Archiwalny
Grając Bacha nie zastanawiamy się, że to są kompozycje sprzed ponad 300 lat. Tak samo jest z dziełami Moniuszki. Jak słychać na mojej jazzowej płycie, są one inspirującą materią tu i teraz - mówi Włodek Pawlik, kompozytor i pianista jazzowy w wywiadzie dla DGP.

Franciszek Liszt po wysłuchaniu poloneza z opery „Hrabina” miał powiedzieć z zachwytem, że poczuł „modrzewiową żywicę ze staropolskiego dworku”. A jakie było pana pierwsze wrażenie po spotkaniu z muzyką Stanisława Moniuszki?

Musiałbym się cofnąć do czasu dzieciństwa. Twórczość Moniuszki poznałem dzięki mamie, która była śpiewaczką, solistką i miała w repertuarze wiele pieśni tego artysty. A ja jako już zaawansowany w tamtym czasie pianista akompaniowałem jej podczas występów. Moniuszko jest więc w moim muzycznym krwiobiegu od zawsze. Podzielam wrażenia Liszta i myślę, że wielu Polaków jest podobnego zdania: w muzyce Moniuszki czuć ducha słowiańszczyzny, przez co jego dzieła są nam bliskie, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. To jest w zasadzie zestaw kodów kulturowych mocno osadzonych w naszej zbiorowej pamięci. Weźmy pierwszą z brzegu „Prząśniczkę”. Znane zawołanie: „Kręć się, kręć, wrzeciono” przetrwało do dziś i na dobre weszło do obiegu języka potocznego jako bon mot o popkulturowym potencjale. Moniuszko odcisnął wielkie piętno na świadomości kilku pokoleń.

W muzyce Moniuszki, którą pan przypomina na płycie, folklor przegryza się z dworskością, bo z jednej strony słychać kujawiaki i krakowiaki, a z drugiej polonezy. Był zatem artystą masowym czy salonowym?

I jednym, i drugim. Przyszło mu tworzyć w czasach, kiedy wyższe sfery, ale i tzw. prosty lud, tęskniły za utraconą polskością i czyniły starania, aby jakoś ją posklejać. Nasz kraj sprzed okresu rozbiorów postrzegano jako państwo, któremu ton nadawała szlachta chętnie powołująca się na sarmacki rodowód. Sam byłem zaskoczony, jak wielką karierę zrobił ów topos, kiedy wiele lat temu, odwiedzając National Gallery of Art w Waszyngtonie, zobaczyłem w jednej z głównych sal przepiękny, wielki obraz Rembrandta – „A Polish Nobleman”, czyli wizerunek polskiego szlachcica. I o tym świecie w tekstach do pieśni Moniuszki rozprawiają Jan Czeczot, Adam Mickiewicz czy Władysław Syrokomla, Stefan Witwicki – najwybitniejsi poeci z tamtego okresu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj