"POCZTÓWKĘ wrzucam klasycznie bez singli, teledysków i promocji, bo pilnie muszę zakończyć już ten etap prac. Bo chcę skupić się na kolejnym projekcie. Bo jest lipiec. Bo to moje piosenki i moja decyzja. Bo tak. (…) Potraktujcie ten album jako jeden wielki singiel. Teraz możecie naprawdę zdecydować, czy płyta zasługuje na dołączenie do waszej kolekcji” – napisał 23 lipca na swoim profilu na Facebooku Taco Hemingway. Odnosząc się do swojej płyty z 2016 r. dodał też: "Wraz z wydaniem Trójkąta warszawskiego obiecałem więc sobie, że - celem spłacenia długu - moje albumy zawsze trafiać będą do internetu za darmo".

Reklama

Pierwotnie muzyk zapowiadał premierę nowego albumu "Pocztówka z WWA, lato ‘19" na 9 sierpnia. W sieci album pojawił się jednak dwa tygodnie temu. W piątek trafił do sprzedaży na płytach CD.

24 godziny po pojawieniu się w sieci "Pocztówka z WWA, lato ‘19" odnotowała ponad 3 miliony streamów w aplikacji Spotify. To najlepszy wynik polskiej płyty na tej platformie. Poprzedni rekord należał do zeszłorocznej płyty Taco, nagranej wraz z Quebonafide "Soma 0,5 mg".

Nagrana przez Taco wraz z Dawidem Podsiadło piosenka "W piątki leżę w wannie" z płyty "Pocztówka z WWA, lato ‘19" dwa tygodnie po umieszczeniu w sieci już ma niemal pięć i pół miliona odtworzeń na YouTube.

Trwa ładowanie wpisu

W rozmowie z Bartkiem Chacińskim z "Polityki" Podsiadło stwierdził, że Hemingway jest jednym z jego ulubionych artystów: "Można chyba powiedzieć, że jestem jego psychofanem. Słucham jego płyt w dniu premiery. Rzadko tak mocno walczę w dyskusjach o cokolwiek, ale gdy ktoś wspomina, że Taco jest zły, to reaguję".

Również współpracujący z Taco raper Bedoes ocenił muzyka słowami: "nie oceniajcie książki po okładce, to jeden z najbardziej kumatych w branży i trzeba promować takich ludzi".

"Myślę, że jego muzyka i teksty same się bronią. Uważam, że lirycznie deklasuje wszystkich" – to wypowiedź o Taco autorstwa rapera Piha.

Na łamach brytyjskiego "Guardiana" reżyser "Idy" i "Zimnej wojny" Paweł Pawlikowski, wskazując w zeszłym roku co i kto go aktualnie interesuje w kulturze, opowiedział o Taco: "Poznałem muzyka, kiedy jego agent zapytał mnie, czy może wykorzystać w piosence dialog z jednej ze scen z +Zimnej wojny+. Posłuchałem jego muzyki i bardzo mi się spodobała. Ma transowy klimat, a jego największą siłą są teksty, w nowatorski sposób korzysta ze słów. No i ma coś do powiedzenia".

Reklama

Sam Taco w utworze "Wosk" rapuje: "Jestem głosem pokolenia, które nie ma nic do powiedzenia".

Naprawdę nazywa się Filip Szcześniak. Urodził się w 1990 r. w Kairze, gdzie jego rodzice pracowali na placówce. Po krótkim pobycie w Chinach, w połowie lat 90. przyjechał do Polski. W jednym z wywiadów przyznał, że rapu zaczął słuchać, kiedy miał 11 lat. Wśród swoich ulubionych artystów wymienia też jednak na przykład zespoły Arctic Monkeys i Radiohead. Wspominając swoje początki powiedział, że podczas studiów na Uniwersytecie Warszawskim nagrywał na fatalnym sprzęcie w domu.

Od kilku lat może sobie pozwolić na najlepsze studia w Polsce. Jego długogrający debiut "Marmur" z 2016 r. pokrył się w Polsce platyną (za 30 tysięcy sprzedanych egzemplarzy). Nagrana w 2018 r. wraz z Quebonafide w ramach projektu Taconafide "Soma 0,5 mg" zyskała status poczwórnej platyny. Solowy krążek Taco "Cafe Belga" - z tego samego roku co "Soma 0,5 mg" – też pokrył się platyną.

Doskonale sprzedawały się również epki Taco, czyli mini albumy. W ciągu ostatnich sześciu lat Taco łącznie wydał cztery płyty długogrające i sześć mini albumów. Dobrze sprzedawały się nie tylko na nośnikach fizycznych.

W zeszłym roku Taco był najpopularniejszym artystą w Polsce na podstawie odtworzeń na Spotify, bez podziału na gatunki. Był też jednym z najbardziej popularnych artystów polskich za granicą, wyprzedzili go m.in. metalowy zespół Behemoth, autor muzyki filmowej Abel Korzeniowski, autor muzyki do gry "Wiedźmin 3: Dziki Gon" Marcin Przybyłowicz i Fryderyk Chopin. Od lat Taco Hemingway unika wywiadów (kilku udzielił na początku kariery), nie odbiera nagród (dostał już trzy Fryderyki). Swoje płyty wrzuca za darmo do sieci, często bez uprzedzenia, bez singli i teledysków, nie wiąże się kontraktami z największymi wytwórniami.

Dziennikarz muzyczny Marcin Cichoński podkreśla, że niespodziewane premiery płyt wyróżniają Taco na naszym rynku. Do tego nową płytę Taco wypuścił w wakacje, kiedy największe wytwórnie unikają ważnych premier muzycznych.

"Ten, kto wydaje głośny album podczas sezonu ogórkowego, wygrywa podwójnie. Bo to nie jest tak, że ludzie nagle przestają słuchać muzyki. Większość odbiorców piosenek słucha ich dziś ze smartfonów, przez serwisy streamingowe i YouTube. I nagle są wakacje, nic się nie dzieje, najwięksi artyści grają koncerty, ale nowych wielkich przebojów nie ma. I wtedy wchodzi on. Każdy odbiorca muzyki dostaje powiadomienie, że np. jest wspólna piosenka Taco Hemingwaya i Dawida Podsiadło. Media społecznościowe szaleją. I nawet jeśli płyta jest nie do końca dobra – tak jak ta – to zbiera premię za skupienie uwagi tylko na sobie" – powiedział PAP Cichoński.

"Dla mnie jest muzycznym felietonistą, z pasją i talentem tworzy krótkie opowieści. I ma szczęście do gości. Choć nie ma co ukrywać, duet z Dawidem Podsiadło jest mistrzowską przygrywką do koncertu na Stadionie Narodowym" – dodał Cichoński.

Wspólny koncert Podsiadło i Hemingwaya odbędzie się 28 września na PGE Narodowym w Warszawie. Wcześniej Taco wyprzedawał już warszawski Torwar, dawał dwa koncerty tego samego dnia w jednym miejscu, występował na festiwalu Open’er.

O nowej płycie Taco Cichoński powiedział, że "jest ciekawą pocztówką z Warszawy. Punktem wyjścia jest dla mnie głos lektora stylizowany na ten z Kroniki filmowej, "Jak codziennie, poważna grupa mieszkańców stolicy nie podejmie żadnej uczciwej pracy. Jak wygląda ich dzień poprzedni? Z czego żyją?”.

Na tej płycie, jak na poprzednich, większość swoich utworów Taco poświęca Warszawie. W jednym z wywiadów przyznał, że czuje się warszawiakiem, że to jego mała ojczyzna. Przyznał, że bał się, że temat Warszawy go ograniczy, ale okazało się, że "historie są na tyle uniwersalne, że da się pominąć to, gdzie to się dzieje i posłuchać tego, co się dzieje".

Trwa ładowanie wpisu

W utworze "Sanatorium" z udziałem Dawida Podsiadło i Rosalie Taco rapuje: "Pocztówka z Warszawy/ Od nieprawdziwych uśmiechów wolę te szczere grymasy/ Mówię o niej często źle, lecz ona wiele wybaczy/ Próbowałem od niej zbiec, lecz wcale nie chcę jej stracić/ Chociaż jej obywatele nigdy chyba nie przestaną mnie martwić, nie, nie" oraz "Tylko się droczę, wolę Krakowskie niż Champs-Élysées/ Setka Wyborowej i bigos na apetizer/ Człowieku, wolę de Gaulle'a niż Piccadilly/ Chociaż tu i tu widziałem Polaków co piwa pili/ Bardzo lubię kiedy masz warszawski chód/ Ciężko to opisać, to jest taki dziarski trucht".

W wywiadzie, który został dołączony do płyty "Cafe Belga" z zeszłego roku Taco powiedział: "Nigdy nie poczuwałem się do bycia głosem kogokolwiek. Mogłem poruszać kwestie istotne dla danej grupy, ale to nie znaczyło, że od razu jestem jej ambasadorem. Podejrzewam, że początek mojej popularności wziął się stąd, że byłem everymanem dla słuchacza z konkretnego segmentu, który okazał się spragniony kogoś, kto mówi właśnie o nim. Teraz moje życie jest już zupełnie inne. Nie mogę więcej opowiadać, że nie stać mnie na dobre piwo pod koniec miesiąca. Albo musiałbym kłamać, albo odpuścić te tematy".

Na płycie "Pocztówka z WWA, lato ‘19" Taco pokazuje swoje umiejętności liryczne, opowiadając nie tylko o Warszawie. Nie unika również tekstów społeczno-politycznych. W utworze "Kabriolety" rapuje: "W kraju, w którym ludzie nienawidzą swoich rodaków/ Pomoc dla niepełnosprawnych, k***, z moich podatków?/ Nie ma szans/ Ciągle martwię się o młodych Polaków/ Jedyny pomysł to się zabić lub spi*** na zachód/ Chociaż w sumie nie, bo się bardzo boisz Arabów/ Boisz pedałów, boisz wrogów oraz swoich sąsiadów/ Na szyi szubienice obok coraz droższych krawatów/ Jedyny sposób to się napić, zdrowie moich kamratów/ Na zdrowie".

W wywiadzie w 2015 roku pytany o to, czy jest przygotowany na sławę, Taco odpowiedział: "Trochę mnie to martwi. Chyba nie jestem dość silny psychicznie, ale trzeba też pamiętać, że z muzyką, którą gramy nie ma co liczyć na status narodowego celebryty".

Wyprzedany wrześniowy koncert na PGE Narodowym i doskonałe wyniki sprzedaży jego płyt pokazują, że Taco już stał się jednym z najpopularniejszych artystów na naszym rynku, bez względu na podziały gatunkowe.

Wojciech Przylipiak/PAP