Dziennik Gazeta Prawana logo

Pięć lat temu odszedł Prince, artysta, który nie znał granic

21 kwietnia 2021, 17:07
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Prince
<p>Prince</p>/Instagram
"Mam wrażenie, że pod względem produkcji jego dorobek to jedna z nielicznych rzeczy, które na tle całej muzyki rozrywkowej się zupełnie nie starzeją" - powiedział PAP o artyście publicysta i dziennikarz +Polityki+ Bartek Chaciński. Prince Rogers Nelson zmarł 21 kwietnia 2016 roku. Miał 57 lat.

"" – śpiewał Prince w piosence „” z najpopularniejszego albumu w jego dorobku – "", nagranego w latach 1983-1984 z grupą The Revolution.

Życie po życiu Prince’a istotnie jest bogate, barwne i zagadkowe. Tydzień temu ogłoszono datę premiery niewydanego dotąd albumu artysty „”. Ukaże się on 10 lipca i, jak zapowiadają spadkobiercy muzyka, niesie ze sobą ostrzeżenie przed niebezpieczeństwami epoki social mediów i postprawdy. "" – wyrokował już w 2010 roku Prince. Nie było tajemnicą, że internet nie budził jego zaufania.

Wiadomo, że archiwa artysty kryją jeszcze wiele pereł i perełek, które nie ujrzały dotąd światła dziennego. W 2018 roku krytyków i fanów zachwycił pośmiertnie wydany album "" – bezpretensjonalny, kameralny, bez dźwiękowych naddatków – tylko fortepian i wokal Prince’a. Ile jeszcze płyt udostępnią fanom spadkobiercy muzyka, nie wiadomo, warto przypomnieć jednak, że krytycy i współpracownicy zawsze podkreślali nie tylko jego pracowitość, skrupulatność i dążenie do perfekcji, ale i niewiarygodną wręcz artystyczną płodność.

33 płyty

Zmarły 21 kwietnia 2016 roku artysta w ciągu trwającej blisko 40 lat kariery wydał 38 płyt studyjnych, które łącznie sprzedały się w nakładzie stu milionów egzemplarzy. Był wirtuozem gitary, niestrudzonym eksperymentatorem, żonglował scenicznymi maskami, ale w każdym wcieleniu pozostawał sobą. Wystąpił w filmie "Purpurowy deszcz" (1984) i napisał wielkie przeboje, które przyniosły sławę innym gwiazdom, m.in. niezapomniane "", śpiewane przez Sinead O’Connor i "", wykonywane przez poprockową grupę the Bangles.

Urodzony 7 czerwca 1958 roku w Minneapolis jako Prince Rogers Nelson muzyk zawsze poszukiwał własnych, niezależnych dróg. Nie pretendował do miana króla popu czy funku, wystarczył mu tytuł Księcia, choć i on z czasem zaczął go uwierać (był czas, kiedy unikał występowania pod swoim najbardziej rozpoznawalnym pseudonimem). Zbliżając się do sześćdziesiątki wciąż sprawiał wrażenie wiecznego chłopca, po trosze androgynicznego, trudnego do zaszufladkowania w obrębie jednej rasy, jednego wizerunku, jednego stylu.

" - wyjaśnia Bartek Chaciński, krytyk muzyczny i publicysta "Polityki".

Marcin Cichoński z Radia 357 zauważa z kolei, że ".

Dziennikarz przypomina, że "". "" – zauważa Cichoński.

Przypomina również, że w 1993 roku na blisko dekadę zerwał z pseudonimem Prince i zaczął nagrywać, podpisując się specjalnym symbolem – fani nazywali go Love Symbol. Często też mówiono o nim The Artist Formerly Known as Prince (TAFKAP) lub po prostu The Artist. "" – mówi Marcin Cichoński.

"" – podkreśla Marcin Bąkiewicz, dyrektor muzyczny Antyradia. "Prince był wymiataczem, wykorzystywał instrument nie tylko od strony czysto muzycznej, ale i wizualnej. Grał zarówno na klasycznych instrumentach, jak i gitarach, budowanych specjalnie dla niego, np. słynnej Chmurze – Cloud Guitar, widocznej w teledyskach i na koncertach. I to właśnie podczas występów na żywo Prince pokazywał swój cały gitarowy kunszt, do tego grał niezwykle ekspresyjnie, więc tym, którzy chcieliby posłuchać jego gry, polecam właśnie wykonania koncertowe" - zachęca.

" – brzmią słowa wspomnianej już piosenki "Let’s Go Crazy". Jaka jest recepta? Pozwólmy sobie popaść w szaleństwo. Nie bójmy się tego, co nowe i nieznane. Nie bójmy się jutra.

Malwina Wapińska/PAP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj