Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak nie nadużywać środków wyrazu, czyli powstańcze "Historie"

4 sierpnia 2016, 11:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Smolik
Smolik/Media
Zanim dzieło trafiło do dystrybucji dało się wyczuć delikatny dystans. Jak to, kolejny raz o powstaniu? Czy nie będzie nudno? Czy nie będzie za dużo patosu? Czy będzie dobrze muzycznie? Odetchnijcie z ulgą i posłuchajcie.

Niezwykły to materiał, bo jako pierwsze dzieło muzyczne wybiega poza pamiętne 63 dni, pokazuje losy po, a nie tylko w trakcie. I ukazuje dobitnie, jak - proszę wybaczyć banał – nieodwracalnie odmienionych ludzi obserwujemy.

To chyba najbardziej zaskakujące dzieło w karierze Andrzeja Smolika, bo najmniej ze wszystkich. Artysta niezwykły, bo posiadający totalny umysł zarówno kompozytorski, jak i producencki na bok odsunął swoje znaki wodne, zapomniał o tym, co sprawia, że od pierwszej sekundy rozpoznajemy jego brzmienie. Jednocześnie doskonale wydobył ekspresję zarówno od Natalii Grosiak jak i od Miuosha. To chyba było sztuką najtrudniejszą – nie przesadzić, nie pójść w łatwe, bo typowo polskie nadmierne oddziaływanie na emocje.

Kiedy pozornie spokojnie, bez wykrzykiwania i niepotrzebnego wchodzenia w wysokie tonacje Natalia Grosiak zaczyna śpiewać "" wbija się w pamięć, przykuwa uwagę i wyobraźnię mocniej, bardziej, wyraziściej. Miuosh z kolei swój styl upodobnia do estetyki wojskowych przemów, tempa wydawania rozkazów. W tle słychać bardzo dobrze, dokładnie wybijanie rytmu pałeczkami, gitara jęczy niczym syrena. Ale za żadne skarby nie zmusza, nie napastuje.

Mistrzowsko poprowadzona jest opowieść o Henryku Stefanie Kaweckim. Tam gdzie trzeba postawione są akcenty słowne, kiedy trzeba potęgowany jest nastrój. Światy muzyczne zbliżają się z maestrią do siebie w "". Zaraz po mocnym raperskim flow odzywają się smyczki zaaranżowane tak, jakby klasyczny minimalizm miał się za chwilę zderzyć z polskim rapem. Perspektywa nęcąca, a drzwi zostały już tu otwarte.

To bardzo dobra płyta. Znakomicie wyprodukowana, zagrana, zaśpiewana i wyrecytowana. I przełomowa. Bez dezawuowania poprzedników warto zaznaczyć, że w okresie gorącej polityczno-historycznej jatki, wchodzącej momentami w fazę chamskiej, nieprzystającej pamięci pyskówki, bardziej potrzebujemy delikatności niż krzyków "".

"" – mówi na koniec albumu Danuta Szlajmer. Jeśli w tym monecie łza się w oku kręci, to znak, że jeszcze nie wszystko z tamtego ducha straciliśmy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj