Oglądając jej teledysk "Little Bit", w którym paraduje po swoim mieszkaniu w niemodnej bluzce w paski, srebrnej marynarce i z kokiem na głowie, można odnieść wrażenie, że to było całe wieki temu. Tymczasem od czasu debiutu "Youth Novels" minęły zaledwie trzy lata. Ale przez ten czas Lykke Li zdążyła zrzucić wagę, rozpuścić włosy i załapać się do kampanii reklamowej Levi’sa. Zwróciła również na siebie uwagę członków Kings Of Leon, zyskała uznanie Becka i zaprzyjaźniła się z Kanye Westem. Dzięki temu z dużym kredytem zaufania trafiła do światowej ligi muzyki popularnej i swój drugi album "Wounded Rhymes" nagrała w Los Angeles – ze znacznie większym budżetem produkcyjnym i promocyjnym.

To już nie jest jednak ta sama romantyczna i nieco zagubiona Lykke Li, ale znacznie bardziej pewna siebie i niezależna dziewczyna po trudnych przejściach życiowych. "Wounded Rhymes" to klasyczny break-up album, czyli płyta nagrana po rozstaniu z ukochaną osobą. Lykke Li na wstępie deklaruje w "Youth Knows No Pain": "Chodź, kochanie i potnij się na kawałki. Chodź, kochanie, oddaj się całkowicie. I zrób to wszystko, nawet jeśli nie do końca w to wierzysz!”. Równie bezpośrednia jest w wyzywającym "Get Some", kiedy śpiewa: "Jestem twoją prostytutką. Chodź, weź mnie! Jak spluwa, musisz wystrzelić!”. A jej feministyczny przekaz potęguje rockandrollowa energia organowych riffów. Dla równowagi obok tych mocniejszych momentów pojawiają się też niezwykle nastrojowe, jak "Unrequited Love" zaśpiewane oszczędnie z gitarą czy "Sadness Is a Blessing" z partią fortepianu w tle. Nie wspominając o balladzie "I Know Places", która dopełnia ponurego klimatu i bardzo osobistego charakteru płyty.

Mimo tego klucza koncepcyjnego i znacznie większego muzycznego rozmachu "Wounded Rhymes" niż na poprzedniej płycie Lykke Li wciąż w głębi serca pozostaje sobą.

Pod tą gęstą warstwą buzujących w niej emocji czuć jej dziewczęcą wrażliwość. Jej głos jest może nieco wyrazistszy i mocniejszy, ale Li trochę sepleni i ma charakterystyczny nosowy sposób śpiewania – szczególnie w tych bardziej stonowanych utworach. Nie utraciła też umiejętności pisania niebanalnych melodii, które wpadają w ucho. Najważniejsze jest teraz to, żeby doczekała się szerszego uznania, które jej się należy.

LYKKE LI| Wounded Rhymes | Warner