Minęły cztery lata od waszego debiutu. Czemu kazaliście nam czekać tak długo?

Xavier de Rosnay: Nasz pierwszy album wydaliśmy w czerwcu 2007 roku i koncertowaliśmy nieprzerwanie przez półtora roku. Może nawet nieco dłużej. Potem na DVD ukazał się dokument o Justice, my zaś zaczęliśmy pracę nad różnymi rzeczami. Gaspard z Mr. Oizo nagrał soundtrack do filmu "The Rubber". Ja wyprodukowałem zespół o nazwie Jamajka. Po prostu pomagaliśmy przyjaciołom. Dopiero w następnej kolejności rozpoczęliśmy przymiarki do drugiej płyty, to był luty 2010 roku. Nad "Audio, Video, Disco" też spędziliśmy ponad rok. To o wiele dłużej niż większość zespołów, którym wystarczy 2, 3 miesiące, żeby nagrać płytę. My jednak nie jesteśmy urodzonymi muzykami. Tak naprawdę zaczęliśmy tworzyć muzykę w momencie, gdy wydaliśmy nasz pierwszy krążek w Ed Banger Record. Poza tym nagrywanie płyty to dodawanie milionów szczegółów do kupy, a nie znosimy pośpiechu. Żeby wszystko brzmiało dokładnie tak, jak zaplanowaliśmy, musimy mieć mnóstwo czasu...

To znaczy, że nie spędzaliście tego czasu w wielkich willach na prywatnych wyspach ani z dziewczynami modelkami?

Nie, to byłoby świetnie, lecz nie jesteśmy takimi facetami. Właściwie, bez tych willi i modelek, też czujemy się jakbyśmy byli na ciągłych wakacjach. A ponieważ zawsze przydarza nam się dużo rzeczy interesujących, które sprawiają nam frajdę, to tylko takie chcemy robić.

W jednym z wywiadów powiedzieliście , że pierwszy album był robiony do klubów, a "Audio, Video, Disco" bardziej nadaje się na wieś. Co mieliście na myśli?

Nigdy, przenigdy nie próbowaliśmy tak naprawdę robić muzyki tanecznej. Przez przypadek niektóre z utworów były grane w klubach i przylgnęła do nas ta nieszczęsna metka...

Dla waszych fanów "Audio, Video, Disco" będzie dużą niespodzianką, a może nawet szokiem?

To zabawne, bowiem dla nas ta płyta nie jest aż tak różna od pierwszego albumu. Może stracimy niektórych fanów, lecz też zdobędziemy nowych. Tak naprawdę nie chcieliśmy nikogo zadowalać. Nawet nie wiemy przecież, co ich tak zachwyciło w naszym debiucie. Dla nas "Audio, Video, Disco" to po prostu naturalna ewolucja. Oddać efekt swojej pracy ludziom to jak zmierzyć się z resztą świata. I dopiero to jest w tym wszystkim najfajniejsze!

Kiedy zobaczymy was na żywo?

Jak na razie nie planujemy wielkiej trasy. Koncerty zaczniemy grać, gdy będziemy gotowi. Najpewniej w styczniu. Dalej nie planujemy, po prostu się chcemy sprawdzić, jak sprawy się potoczą. Wszystko zależy od przyjęcia płyty. Jacy ludzie będą jej słuchać? No i czy w ogóle zechcą? Nie ma sensu robić wielkich planów. Lepiej poczekać i zobaczyć, co się wydarzy. Weźmiemy, co los przyniesie...