Jak się czujesz po wydaniu nowej płyty?

Natalia Lesz: Emocje wciąż nie opadły... Nie grałam jeszcze trasy koncertowej z nowym materiałem, nie przełożyłam tych piosenek na występy na żywo, tak więc, wciąż czuję adrenalinę związaną z promocją tej płyty i samym jej odbiorem przez słuchaczy.

Twój debiutancki album nosił nazwę po prostu "Natalia Lesz". Teraz mamy płytę zatytułowaną "That Girl". Czym różnią się te dwie tytułowe postacie?

Nowa płyta jest diametralnie różna od mojego pierwszego albumu. Myślę, że to dobrze jeżeli repertuar zmienia się wraz z samym wykonawcą, dojrzewa z nim... Mam nadzieje, że dla słuchaczy ta płyta jest wiarygodna, ponieważ bardzo dokładnie od samego początku nad nią pracowałam. Jest ona spójna, oparliśmy cały album na podobnych dźwiękach, każda piosenka jest mini dedykacja, bo każda jest o konkretnej sytuacji i osobie, z którą miałam do czynienia.

"That Girl" to taka muzyka, którą chcesz robić na kolejnych płytach? Odnalazłaś swój styl?

Z pewnością będę się jeszcze zmieniać jako człowiek i zapewne również moja muzyka będzie ewoluować. Natomiast na ten moment to, co można usłyszeć na "That Girl" idealnie wpisuje się w mój styl. Lubię surowe brzmienia, syntezatory, lata 70. i 80. w muzyce.

Przez wiele lat mieszkałaś w Stanach, kształciłaś się w Nowym Jorku - mieście, o którym marzy wielu artystów. Ty postanowiłaś wrócić do Polski i próbować sił na naszym rynku muzycznym. Z perspektywy czasu nie żałujesz tej decyzji?

W Nowym Jorku wynajmowałam mieszkanie, miałam chłopaka i całe życie ustabilizowane. Moje plany na przyszłość były związane ze Stanami, a do Polski przyjechałam z zamierzeniem, że zostanę tylko na okres promocyjny mojej płyty. Miały być trzy miesiące, teraz będą już trzy lata! Nie żałuję... Z każdym dniem czuję się tu coraz bardziej jak w domu. Przyznam, że trochę zajęło mi zaaklimatyzowanie się w Polsce, stworzenie sobie tutaj mojego małego światu, ale udało się.


Często wracasz do Stanów?

Latam tam przede wszystkim żeby robić muzykę. Amerykanie są bardzo nastawieni na pracę, wiec człowiek staje się tam bardzo wydajny i produktywny.

Dlatego łatwiej tam osiągnąć sukces?

Fantastycznie marzy się w Stanach, ale konkurencja jest tak ogromna, że nie zawsze coś z tych marzeń wychodzi... Prawdą jest, że tam każdy ma równe szanse, każdy może osiągnąć sukces, jednak droga do niego jest trudna. Trzeba po pierwsze mocno stąpać po ziemi i nie poddawać się, po drugie - mieć dobre koneksje, znać ludzi z branży.

USA to nie jedyny kraj, do którego ostatnimi czasy często podróżujesz...

To prawda, ostatnio wyjeżdżam do Gruzji. Zostałam "wydelegowana", by promować ten kraj w Polsce. Dostałam honorowe obywatelstwo gruzińskie. Powierzono mi odpowiedzialne zadanie i robię to z ogromną radością.

Jaka jest Gruzja?

Trudno jest opisać Gruzję w kilku słowach. To kraj, który ma w sobie tak niepowtarzalny urok i magię, że za każdym razem chce się tam wracać. Myślę, że Polacy i Gruzini są do siebie podobni. Dobrze rozumiemy się, oczywiście z powodów historyczno-politycznych, ale też jesteśmy podobni mentalnie.

Czym zaskoczył cię ten kraj?

Mimo, że jest to niewielki kraj, w Gruzji jest wiele do zobaczenia. Piękne rzeki, góry, Morze Czarne. Ja osobiście jestem zakochana w stolicy - Tbilisi. Nie przypuszczałam, że ten kraj tak wygląda. Gdy pierwszy raz leciałam do Gruzji spodziewałam się postkomunistycznej szarzyzny, a okazuje się, że to kraj o takim charakterze, jak te z południa Europy - Grecja, czy Włochy. Gruzja jest przepiękna i co najważniejsze ma ogromny potencjał do rozwoju.

A jak oceniasz gruzińską muzykę?

Choć Gruzini są bardzo muzycznym narodem, to rynek mainstreamowy trochę kuleje. Mają kilka rodzimych gwiazd, najsłynniejszą jest oczywiście Katie Melua. Mam taki cichy plan, żeby zorganizować festiwal muzyczny polsko-gruziński w Batumi.

Zanim dojdzie do festiwalu - gdzie będzie można zobaczyć cię i usłyszeć w najbliższym czasie?

Wystąpię na koncercie sylwestrowym z Polsatem na Placu Konstytucji w Warszawie. Szykuje się świetna impreza. Bardzo lubię pracować w Sylwestra, bo zabawa po wykonaniu dobrej roboty jest jeszcze lepsza. Od Nowego Roku ruszymy też z trasą koncertową. Szykują się tez nowe projekty telewizyjne.