Uroczysta msza święta rozpoczęła się od odczytania telegramu kondolencyjnego Benedykta XVI, wystosowanego przez watykańskiego sekretarza stanu, kardynała Tarcisio Bertone. Pavarotti, jako wielki artysta, swym talentem oddał cześć Bożemu darowi muzyki - podkreślił w telegramie papież.

"Niewielu jest w stanie naśladować go jako tenora. Nikt jednak nie może powiedzieć, że nie potrafi iść jego drogą solidarności, miłosierdzia, przyjaźni, którą tak wzorowo podążał" - mówił w kazaniu arcybiskup Modeny Benito Cocchi.

W katedrze zaśpiewali: bułgarska gwiazda opery Raisa Kabajwańska oraz słynny niewidomy śpiewak Andrea Bocelli. Podczas ceremonii odtworzono nagranie wspólnego występu Luciano i jego ojca Fernando - piekarza i chórzysty w tej samej modeńskiej katedrze.

"Pavarotti uczynił z muzyki instrument na rzecz życia i przeciwko wojnie - mówi premier Romano Prodi. "Włochy są dzisiaj smutne, ale i dumne" - podkreślał. Na mszy obecni byli m.in. były premier Silvio Berlusconi, były sekretarz generalny ONZ Kofi Annan, wokalista U2 Bono, reżyser Franco Zeffirelli i piosenkarz Zucchero.

W samej katedrze było ok. 700 osób. Do ostatniego miejsca wypełniony był też plac przed świątynią. Ludzie stali nawet tam, skąd nic nie było widać. Wszyscy, w atmosferze skupienia, żegnali się z wielkim śpiewakiem. Życie w Modenie zamarło.

Luciano Pavarotti zmarł na raka w czwartek rano. Miał 71 lat. Został pochowany na niewielkim cmentarzu w rodzinnym grobowcu.