Jedna z najważniejszych postaci alternatywnego rocka Jack White III ma czasami, i to dosłownie, kosmiczne pomysły. Ostatnim z nich było wysłanie kilkadziesiąt kilometrów w stratosferę specjalnego urządzenia Icarus Craft, które zawierało gramofon i grającą cały czas płytę winylową. "Chcieliśmy zrobić coś ekscytującego, czego nie dokonał jeszcze nikt inny" – mówił. Ten szalony projekt był kwintesencją filozofii Jacka i jego wytwórni Third Man Records. Z jednej strony działają nowatorsko, ale z drugiej wciąż skupiają się przede wszystkim na klasyce, winylowych nośnikach sprzedawanych w normalnych sklepach muzycznych. Muzyka, jaką wydają, też jest w dużej mierze osadzona w przeszłości, dokonania wielu ich artystów nawiązują do muzyki sprzed kilku dekad (w katalogu są płyty m.in. Wandy Jackson czy Becka). White uwielbia, jak jest surowo i prawdziwie. Tak też jest na jego najnowszym wydawnictwie "Acoustic Recordings 1998–2016".

Wymowne jest zdjęcie na okładce tej płyty. Stylizowane na okładkę retro pokazuje Jacka White’a z jego ulubioną, już ponad stuletnią (!) legendarną gitarą Gibsona, model L-1, używaną m.in. przez giganta bluesa Roberta Johnsona. Na tej i innych kultowych akustycznych gitarach Jack nagrał wszystkie 26 kawałków na tym krążku. Tak naprawdę nowością jest tylko jeden z nich, powstały podczas sesji do płyty duetu Jacka z Meg White, The White Stripes, "Get Behind Me Satan" ponad dekadę temu "City Lights". Wydany po raz pierwszy numer pokazuje nastrojowe oblicze White’a. To jeden z najjaśniejszych momentów na tym albumie i de facto zasługa w tym nie tylko Jacka, ale też towarzyszącego mu na gitarze jego wieloletniego współpracownika Dominica Davisa. Obok nagrań wywodzących się z dorobku White Stripes są tu także kompozycje z repertuaru innych projektów muzyka: The Raconteurs, The Dead Weather i oczywiście materiałów solowych. Nie zabrakło chociażby nowej, znakomitej wersji jego piosenki dla reklamy coli sprzed dekady "Love Is the Truth". Doskonale brzmi także m.in. bluegrassowa wersja kawałka The Raconteurs "Top Yourself". Nie mniejsze wrażenie robi także "Caroline Drama" z ich repertuaru, zagrana tu m.in. w towarzystwie skrzypek. Z kolei "Effect and Cause" nagrane przed laty z The White Stripes brzmi jak lepiej dopieszczona wersja oryginału. Wspomniane numery są rozbudowane muzycznie, ale w kilku momentach White opiera się też na samej gitarze akustycznej, ewentualnie dodając pojedyncze instrumenty w stylu tamburyn. Na mnie bardziej działają te żywsze chwile, kiedy White się rozkręca w bardziej bluesrockową stronę, a jego granie i wokal ubarwia cała kawalkada akustycznych dźwięków.

White nie byłby sobą, gdyby "Acoustic Recordings 1998-2016" nie wydał na efektownym winylu. Płytę można kupić m.in. na limitowanym, niebieskim krążku.

Jack White "Acoustic Recordings 1998–2016" Third Man/Sonic