Dziennik Gazeta Prawana logo

Groniec kłania się songom Elvisa Costello

4 listopada 2009, 10:10
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Katarzyna Groniec  quot;Listy Julii quot;
Katarzyna Groniec quot;Listy Julii quot;/Inne
Katarzyna Groniec postanowiła udowodnić, że jest muzycznym kameleonem. Po świetnych "Przypadkach" (2007) i dwupłytowym albumie koncertowym "Na żywo", po przygodach z piosenkami Weilla i Spoliansky’ego, zabrała się do klasyki rocka. Jak na artystkę tej klasy - z dostatecznym rezultatem.
fr_katarzyna_gronie_255443a_927438.jpg
Katarzyna Groniec kłania się songom Elvisa Costello

"


Groniec doskonale wie, w czym tkwi sens jej sztuki. Od lat dąży do uczynienia swojej obecności na scenie wyjątkową. (debiutowała rolą Anki w "Metrze" Józefowicza i Stokłosy w 1991) i choć właściwą karierę solową zaczynała od wrocławskiego Festiwalu Piosenki Aktorskiej – gościnne progi Wrocławia również stały się dla niej za ciasne. Płyta (2000), na którą piosenki napisał i którą wyprodukował Grzegorz Ciechowski, była jak w świecie śpiewających polskich artystek.

Dziś Groniec wraca w objęcia wrocławskiego festiwalu jako gość. W marcu zaprezentowała tam recital z piosenkami amerykańskiego wokalisty i kompozytora (1993), nagranej przez niego wspólnie z The Brodsky Quartet. Teraz mamy w ręku płytę z nagraniem tego koncertu.

W znakomitych "Przypadkach" sprzed dwóch lat Groniec dała się poznać jako twórcza, niepokorna osobowość, która potrafi zaskoczyć artystycznymi metamorfozami. Album ten pokazywał, że można nagrać coś ambitnego do bólu, a jednocześnie nienudnego. Tym razem jest trochę inaczej. , z tekstami przetłumaczonymi przez samą Groniec, są . To muzyka fantastycznie zaaranżowana i jak zwykle w przypadku tej artystki – perfekcyjnie zaśpiewana. Widać tytaniczną pracę, dzięki której nie umyka nam ani jedna nuta z wyjątkowych songów Costello.

Od pierwszego utworu zaczynającego się żałobnym dwugłosem trąbek "Uratuj nas" przez dyskretnie awangardowe, quasi-jazzowe intro fotrepianu i głosu w niezłym "Zastanów się, w co grasz" po wysmakowaną brzmieniowo balladę "Śpiew ptaków nie ucichnie", kończącą się prawie chopinowską kaskadą akordów, znać wybitne umuzykalnienie artystki i zespołu. Z precyzją i pieczołowitością odnieśli się do materiału oryginału: sekcji dętej pozazdrościłaby Groniec każda orkiestra symfoniczna, a idealna współpraca pianisty i wokalistki rzuca na kolana. Jednak w którym , a co najważniejsze – .

Być może spełniła tą hermetyczną płytą marzenie swego życia, ale pozostawia nią niedosyt. Costello, nagrywając "The Juliet Letters", udowodnił, że jego twórczość nie zna granic. Groniec, nagrywając "Listy Julii", pokazała tylko, że granicą na razie dla niej jest Costello. Teraz czas na album, który – tak jak debiutancki krążek i "Przypadki" – każe nam ponownie zdjąć przed Groniec czapki z głów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj