Instytut Adama Mickiewicza zgłosił się do mnie z prośbą o nagranie piosenki na 20. rocznicę pierwszych po wojnie wolnych wyborów w Polsce. "Nasz klasa"
była akurat pierwszą pozycją na liście propozycji, ale nie zabrałem się do niej od razu. Wpisałem tytuł na YouTubie, i tak kolejne trzy dni spędziłem, oglądając ponad sto różnych
filmików z lat 80. z utworami Kaczmarskiego, Gintrowskiego, Łapińskiego. Byłem pod ogromnym wrażeniem tego kontrastu między czarno-białymi zdjęciami a czerwonym znakiem
"Solidarności". Po nadrobieniu zaległości z historii wróciłem do "Naszej klasy" i zacząłem studiować tekst. Pierwsze zdanie brzmi: "Co się stało
z naszą klasą? Pyta Adam w Tel Awiwie". A tak się składa, że mój basista też nazywa się Adam i ma polskich rodziców. Zdałem sobie sprawę, że ten utwór może mieć uniwersalny
przekaz.
Przede wszystkim zacząłem od prostego przełożenia słów. Przy układaniu słów po hebrajsku postanowiłem skupić się na samym przekazie, a nie dokładnym opisie losów postaci. Pozwoliłem
sobie nawet na kilka zmian, żeby nie zagłębiać się w polski kontekst historyczny. W oryginale jest na przykład mowa o bracie, który się powiesił, a ja śpiewam, że zginął na terytoriach.
Albo że ktoś siedzi w więzieniu, bo nie chciał donieść na przyjaciela, a ja zamieniłem na to, że odsiaduje karę za odmowę służby wojskowej. Generalnie zależało mi na pokazaniu tego, jak
różne zaskakujące sytuacje mogą przewrócić nasze życie do góry nogami, oraz na zwróceniu uwagi na to, jak ważne są związki z rodziną, przyjaciółmi, ojczyzną. W takim państwie jak
Izrael, które ciągle toczy wojny, te sprawy są naszą codziennością.
Melodii nie dotykałem, bo od początku wydawała mi się swojska. W końcu całą naszą kulturę muzyczną dziadkowie przywieźli z Polski i z Rosji. Można powiedzieć, że na takich piosenkach
się wychowałem. Musiałem tylko nieco rozbudować harmonię oraz uwspółcześnić aranżację. Do głowy przyszedł mi Nick Cave, bo to jeden z moich ulubionych artystów i on też czerpie z
ludowej tradycji w swoich ponurych pieśniach. Bo przecież "Nasza klasa" to nie jest utwór nostalgiczny, nie jest powrotem do szczęśliwych lat dzieciństwa. Pokazuje raczej
spustoszenie, jakie dokonało się w kontaktach między ludźmi na przestrzeni lat. Konkluzja jest smutna, a wyrazem tego jest pod koniec partia orkiestrowa. Wprowadziłem też w tle chór jak z
Armii Czerwonej, który może być wskazówką w interpretacji.
Zakochałem się w Republice, bo grają jak zespoły nowofalowe i punkowe z lat 80. Nie spodziewałem się, że taką muzykę na światowym poziomie grało się za żelazną kurtyną. Chciałbym
kiedyś nagrać z moim zespołem kilka ich coverów. Na razie skupiam się na Kaczmarskim, bo to był artysta totalny. Ludzie w Izraelu muszą poznać takiego bohatera.
Noam Rotem (www.myspace.com/noamrotem, www.noamrotem.co.il) wystąpi w czterech miastach: