Dziennik Gazeta Prawana logo

Throbbing Gristle - "Part Two: The Endless Not"

13 października 2007, 14:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 lat po pożegnalnym koncercie w San Francisco i 25 lat po premierze albumu "Journey Trough A Body" zespół Throbbing Gristle powraca nową studyjną płytą.
W 1981 r., po wydaniu sześciu albumów, które wstrząsnęły ówczesnym muzycznym światem, Genesis P-Orridge, Chris Carter, Cosey Fanni Tutti i Peter Christopherson na znak protestu wobec komercjalizacji muzyki industrialnej zdecydowali się rozwiązać grupę. Swoje muzyczne i filozoficzne eksperymenty kontynuowali w barwach zespołów Chris And Cosey, Coil i Psychic TV. Aż do 2004 r. wydawało się, że TG to definitywnie zamknięty rozdział.

Po zagraniu okolicznościowego koncertu zespół wszedł do studia, by nagrać płytę studyjną. Album nosi wymowny tytuł "Part Two: The Endless Not", który sugeruje słuchaczowi, że w TG nic się nie zmieniło poza zmarszczkami na twarzy Cosey i implantami piersi wokalisty Genesisa P-Orridge’a, który każe tytułować się "S/he", od kiedy w ramach eksperymentów z tożsamością płciową z bruneta w hitlerowskim mundurze przedzierzgnął się w demonicznego blond androgyna w koktajlowej sukience.

"Endless Not" to dowód zagubienia zespołu, który do historii muzyki przeszedł dzięki artystycznemu radykalizmowi i żelaznej konsekwencji. Throbbing Gristle A.D. 2007 brzmi jednak prawie tak samo jak na swoim pożegnalnym koncercie w San Francisco (29 maja 1981 r.) i jest liryczny niczym na płycie "Heathen Earth" (1980). I tu jest pies pogrzebany, bo właśnie te "prawie" i "niczym" w wypadku TG robi istotną różnicę.

Na "Endless Not" typowe dla TG industrialne dźwiękowe pejzaże utkane ze zgrzytów, pisków i szmerów i histeryczne okrzyki "Hilfe!" straciły już dziś posmak artystycznego ekstremum. 15 lat temu oskarżano P-Orridge’a o wykorzystywanie nagrań rytualnych mordów, dziś można mu zarzucić tylko to, że piosenki "Almost A Kiss" i "The Worm Waits It's Turn" bardziej niż do TG pasowałyby do repertuaru zespołów Coil i Psychic TV. Tylko i aż tyle.

Dziś TG funkcjonuje na obrzeżach show-biznesu. Wciąż grywa koncerty dla garstki wybranych widzów, tyle że zamiast obskurnych klubów dziś wybiera Tate Gallery, gdzie w maju grupa zaprezentuje okolicznościową suitę dedykowaną pamięci reżysera Dereka Jarmana. Nie odkrywa już jednak muzycznej Ameryki, nie buduje ani nie burzy przemysłu rozrywkowego. Egzystuje, a przecież dokładnie tego P-Orridge, Carter, Cosey i Christopherson chcieli się ustrzec ćwierć wieku temu.

Throbbing Gristle, „Part Two: The Endless Not (Mute/EMI Music)
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj