Tym razem proces powstawania albumu wyglądał inaczej niż dotychczas. Każdy z nas samodzielnie improwizował, potem przesyłaliśmy sobie przez internet fragmenty tych
eksperymentów i dogrywaliśmy własne partie. Proceder ten trwał kilka lat, nie myśleliśmy o naszej muzyce jako o nowym materiale, ale po prostu o komponowaniu świeżych utworów, a tych
powstało 180. Po drodze wydaliśmy trzy albumy w sieci, potem nagraliśmy ścieżkę dźwiękową do filmu "Breaking And Entering" (Rozstania i powroty). Nie lubię momentu, w
którym jestem zmuszony nagrać płytę. Już na samym początku mam złe nastawienie, wolę oddać się wolności kreacji.
Dwa powody. Sami lubimy mieć na półkach klasyczne płyty, co tydzień kupujemy nowe winyle i kompakty, które puszczamy także w naszym programie radiowym w Internecie. Po drugie, wciąż pokutuje
stereotyp, że wydawanie muzyki w tradycyjny sposób jest poważniejsze, niż udostępnianie jej w internecie. My w to nie wierzymy, ale jeśli chcemy, aby ludzie wiedzieli, że Underworld wciąż
tworzy nową muzykę, musimy szanować takie podejście.
Ogromnym, dlatego też zdecydowaliśmy się powrócić do klasycznego albumu. Chcieliśmy zainteresować ludzi preferujących tradycyjne słuchanie muzyki tym, co robimy w sieci. Pomachać do nich i
powiedzieć: "Hej, tu jesteśmy, zobaczcie, co tworzymy".
Rick jest świetnym producentem, a taka osoba pracuje nie tylko nad brzmieniem, ale potrafi też inspirować, zaskakiwać artystów. To jego pomysłem było, abyśmy komponowali muzykę na laptopach,
a potem się nimi wymienili. I to zadziałało. Co dwie głowy to nie jedna, każdy wnosi wtedy świeże spojrzenie do utworów. Czasami jesteśmy na dwóch końcach świata i nadal możemy ze sobą
pracować. Nagrywaliśmy muzykę do filmu "Breaking And Entering" w Abbey Road i bardzo dobrze nam to zrobiło. Nie musieliśmy sami robić wszystkiego, mogliśmy być wyłącznie
muzykami.
Czujemy się wtedy jak zupełnie inny Underworld. Dużo improwizujemy z muzyką, wokalami, światłami, aranżacjami. Dużo się ruszam, bo Rick generuje tak doskonałe brzmienie, że czasem nie
mogę się powstrzymać od biegania po scenie.
Bardzo. Ostatnio zaczęto nam częściej proponować komponowanie soundtracków, ale nagrywaliśmy nową płytę i przygotowywaliśmy się do trasy koncertowej, więc musieliśmy odmówić. Ale na
pewno do tego wrócimy.
Gdy kilka lat temu zaczynaliśmy prowadzić program radiowy na underworldlive.com postanowiliśmy słuchać wszystkiego, co nam wpadnie w ręce. Przyglądaliśmy się uważnie scenie elektronicznej,
tanecznej i szukaliśmy inspiracji, tego, do czego sami możemy się odnieść. To, co zdało egzamin na wszystkich polach, pochodziło z Niemiec. Niektóre kompozycje były bardziej minimalne,
niektóre bity wolniejsze, niektóre bardziej melodyjne. Duży wpływ miało to, co robi James Holden, Ricardo Villalobos, Sven Väth.