Dziennik Gazeta Prawana logo

Zawsze można liczyć na Niemców

5 maja 2008, 14:58
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Underworld, największa ikona brytyjskiej elektroniki, w Krakowie. Połowa duetu Karl Hyde zdradza, jak zachować świeżość w muzycznym związku trwającym trzy dekady.


Tym razem proces powstawania albumu wyglądał inaczej niż dotychczas. Każdy z nas samodzielnie improwizował, potem przesyłaliśmy sobie przez internet fragmenty tych eksperymentów i dogrywaliśmy własne partie. Proceder ten trwał kilka lat, nie myśleliśmy o naszej muzyce jako o nowym materiale, ale po prostu o komponowaniu świeżych utworów, a tych powstało 180. Po drodze wydaliśmy trzy albumy w sieci, potem nagraliśmy ścieżkę dźwiękową do filmu "Breaking And Entering" (Rozstania i powroty). Nie lubię momentu, w którym jestem zmuszony nagrać płytę. Już na samym początku mam złe nastawienie, wolę oddać się wolności kreacji.


Dwa powody. Sami lubimy mieć na półkach klasyczne płyty, co tydzień kupujemy nowe winyle i kompakty, które puszczamy także w naszym programie radiowym w Internecie. Po drugie, wciąż pokutuje stereotyp, że wydawanie muzyki w tradycyjny sposób jest poważniejsze, niż udostępnianie jej w internecie. My w to nie wierzymy, ale jeśli chcemy, aby ludzie wiedzieli, że Underworld wciąż tworzy nową muzykę, musimy szanować takie podejście.


Ogromnym, dlatego też zdecydowaliśmy się powrócić do klasycznego albumu. Chcieliśmy zainteresować ludzi preferujących tradycyjne słuchanie muzyki tym, co robimy w sieci. Pomachać do nich i powiedzieć: "Hej, tu jesteśmy, zobaczcie, co tworzymy".


Rick jest świetnym producentem, a taka osoba pracuje nie tylko nad brzmieniem, ale potrafi też inspirować, zaskakiwać artystów. To jego pomysłem było, abyśmy komponowali muzykę na laptopach, a potem się nimi wymienili. I to zadziałało. Co dwie głowy to nie jedna, każdy wnosi wtedy świeże spojrzenie do utworów. Czasami jesteśmy na dwóch końcach świata i nadal możemy ze sobą pracować. Nagrywaliśmy muzykę do filmu "Breaking And Entering" w Abbey Road i bardzo dobrze nam to zrobiło. Nie musieliśmy sami robić wszystkiego, mogliśmy być wyłącznie muzykami.


Czujemy się wtedy jak zupełnie inny Underworld. Dużo improwizujemy z muzyką, wokalami, światłami, aranżacjami. Dużo się ruszam, bo Rick generuje tak doskonałe brzmienie, że czasem nie mogę się powstrzymać od biegania po scenie.


Bardzo. Ostatnio zaczęto nam częściej proponować komponowanie soundtracków, ale nagrywaliśmy nową płytę i przygotowywaliśmy się do trasy koncertowej, więc musieliśmy odmówić. Ale na pewno do tego wrócimy.


Gdy kilka lat temu zaczynaliśmy prowadzić program radiowy na underworldlive.com postanowiliśmy słuchać wszystkiego, co nam wpadnie w ręce. Przyglądaliśmy się uważnie scenie elektronicznej, tanecznej i szukaliśmy inspiracji, tego, do czego sami możemy się odnieść. To, co zdało egzamin na wszystkich polach, pochodziło z Niemiec. Niektóre kompozycje były bardziej minimalne, niektóre bity wolniejsze, niektóre bardziej melodyjne. Duży wpływ miało to, co robi James Holden, Ricardo Villalobos, Sven Väth.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj