Wielki hołd dla artysty, który przyjechał do Polski po raz pierwszy, zagrał jedyny koncert tylko dla nas i na sam koniec, doskonale bawiąc się na scenie, zadedykował wszystkim jeden ze swoich największych hitów - „We live in Brooklyn, Baby” zmieniając słowa na „We live in Polska” doprowadzając tym samym publiczność do wrzenia. Wcześniej, przez cały półtoragodzinny koncert umiejętnie dawkował atmosferę dając pole do popisu muzykom, którzy potwierdzali klasę w solowych partiach instrumentalnych.

Reklama

Roy Ayers dla DZIENNIKA: Jeszcze nie idę na emeryturę! >>>

Sporą niespodziankę miał też saksofonista Ray Gaskins, który w sobotę obchodził urodziny, w związku z czym na scenie pojawił się ozdobiony świeczkami tort. Artysta był tak zaskoczony, że płakał ze wzruszenia. Ayers zagrał nieśmiertelny „Searchin”, „Everybody Loves the Sunshine” i mnóstwo utworów z różnych okresów swojej działalności. Był więc jazz, soul, funk i delikatny r’n’b - wszystko w „wersji HD”, zagrane przez pierwszorzędnych, doskonałych muzyków. Tyle o głównym daniu, a przecież drugi dzień Boogie Brain od początku gwarantował wysoką jakość.

Pierwszy dzień Boogie Brain 2009: Scrtach, hard rock i boogie rock'n'roll >>>

Bębnowe intro Bloco Pomerania, którzy prowadzili rozbawiony tłum z Jasnych Błoni, prawie rozniosło konstrukcję Amfiteatru. Po nich na scenie zainstalował się Robert Busha z wokalistą Evą Nawrot. Koncert Tymański Yass Ensemble, czyli kontynuatorów doskonałej Miłości, przywoływał najpiękniejsze momenty z historii jazzu. Deep house’owy live act Prosumera & Murata Tepeli z uroczą wokalistką Elif Bicer podkręcił nastrój przed występem gwiazdy, zaś na sam koniec energią podzielili się z publicznością niezniszczalna Brytyjka DJ Storm z MC Rage oraz dubstepowi Coki z SGT Pokesem stanowiący podporę formacji Digital Mystikz.

O 4 rano muzyka przestała brzmieć w amfiteatrze, a druga edycja Boogie Brain (z powodu niedogodności pogodowych zwana także Boogie Rain) dobiegła końca. Dźwięki, które mogliśmy chłonąć przez te dwa dni, zostaną z nami jeszcze bardzo długo.