Wielki hołd dla artysty, który przyjechał do Polski po raz pierwszy, zagrał jedyny koncert tylko dla nas i na sam koniec, doskonale bawiąc się na scenie, zadedykował wszystkim jeden ze swoich największych hitów - doprowadzając tym samym publiczność do wrzenia. Wcześniej, przez cały półtoragodzinny koncert umiejętnie dawkował atmosferę dając pole do popisu muzykom, którzy potwierdzali klasę w solowych partiach instrumentalnych.
Roy Ayers dla DZIENNIKA: Jeszcze nie idę na emeryturę! >>>
Sporą niespodziankę miał też saksofonista , który w sobotę obchodził urodziny, w związku z czym na scenie pojawił się ozdobiony świeczkami tort. Artysta był tak zaskoczony, że płakał ze wzruszenia. Ayers zagrał nieśmiertelny i mnóstwo utworów z różnych okresów swojej działalności. Był więc jazz, soul, funk i delikatny r’n’b - wszystko w „wersji HD”, zagrane przez pierwszorzędnych, doskonałych muzyków. Tyle o głównym daniu, a przecież drugi dzień Boogie Brain od początku gwarantował wysoką jakość.
Pierwszy dzień Boogie Brain 2009: Scrtach, hard rock i boogie rock'n'roll >>>
Bębnowe intro , którzy prowadzili rozbawiony tłum z Jasnych Błoni, prawie rozniosło konstrukcję Amfiteatru. Po nich na scenie zainstalował się z wokalistą . Koncert , czyli kontynuatorów doskonałej Miłości, przywoływał najpiękniejsze momenty z historii jazzu. Deep house’owy live act z uroczą wokalistką podkręcił nastrój przed występem gwiazdy, zaś na sam koniec energią podzielili się z publicznością niezniszczalna Brytyjka oraz dubstepowi stanowiący podporę formacji .
O 4 rano muzyka przestała brzmieć w amfiteatrze, a druga edycja Boogie Brain (z powodu niedogodności pogodowych zwana także Boogie Rain) dobiegła końca. Dźwięki, które mogliśmy chłonąć przez te dwa dni, zostaną z nami jeszcze bardzo długo.